4 sty 2013

Globalne ocieplenie czy globalne ogłupienie

„Efektu cieplarnianego”nie ma.Klimat od tysięcy lat zmienia się z przyczyn naturalnych.Emisja dwutlenku węgla przez człowieka nie ma żadnego znaczenia.Słyszymy ciągle o postępującym"efekcie cieplarnianym" i jego rzekomych skutkach."Eksperci"straszą katastrofami i podają dane,wskazujące na niepokojące zmiany.Tymczasem,posiadając pewne minimum wiedzy z zakresu klimatologii i geografii,można zauważyć,że"ekologiczne"rozumowanie jest niedorzeczne,wnioski błędne,dane fałszywe."Ekolodzy",zamiast rzetelną wiedzą,posługują się propagandą i sloganami.Większość"specjalistów"okazuje się być ignorantami,nie mającymi pojęcia o procesach zachodzących w atmosferze.Jak wygląda kwestia"globalnego ocieplenia",gdy się ją rozważy z uwzględnieniem wiedzy na temat klimatu i procesów zachodzących w atmosferze?
Problem pomiaru temperatury 
Co rusz słyszymy o pobiciu kolejnego"rekordu"temperatur.Czy się smażymy?Raczej nie powinniśmy raczej mówić o najwyższej temperaturze...w krótkiej historii współczesnych pomiarów.Regularne pomiary temperatury powietrza,wbrew pozorom,zaczęto prowadzić zupełnie niedawno.Dość powiedzieć,że dopiero w roku 1715,Fahrenheit skonstruował termometr.Porównywalne z dzisiejszymi zapisy,siłą rzeczy,pojawiły się jeszcze później.Ciągi badawcze,którymi dysponujemy,są więc bardzo krótkie nie liczą nawet 300 lat.Znamy zaledwie mały wycinek historii klimatu.A jednocześnie,początek naszych badań zbiega się z końcem okresu wyraźnego ochłodzenia,zwanego"małą epoką lodową".Klimat nie ma żadnego"ustabilizowanego stałego stanu",na który czasami powołują się ignoranci.Około 1000 lat temu występował okres bardzo ciepły.Tacy na przykład Wikingowie kolonizowali wtedy Grenlandię.Jakie panowały wtedy temperatury?Żadnych zapisów nie mamy,ale zapewne dużo wyższe niż dzisiaj,w końcu dziś soczystych zielonych pastwisk na tej wyspie nie ma.Na szczęście,Wikingowie nie mieli jeszcze telewizji,z której dowiedzieliby się,że wywołali zmiany klimatyczne wskutek masowego używania lampek na tłuszcz wielorybi.Co najmniej cała Europa była tysiąc lat temu pod wpływem"globalnego ocieplenia".W wielu miastach Anglii spotkać można na przykład ulice o nazwie Wine Street(Ulica Winna).Z historii wiemy,że Wyspy Brytyjskie były sporym ośrodkiem upraw winorośli.Podobnie było w Polsce do dziś świadczy o tym kilka miejscowości o nazwie Winna Góra.Dzisiaj,w dobie katastrofalnego rzekomo ocieplenia,takie uprawy w Anglii jak i w Polsce są rzadkością.To świadczy o tym,że cykliczne zmiany klimatu są czymś zupełnie naturalnym,a obecny okres jest jeszcze względnie chłodny.Po ociepleniu,przyszła pora na ochłodzenie.Trwało ono mniej więcej od wieku XIV,aż do(według niektórych badaczy)początków XX wieku.Cechowało się,na przykład,znanymi z kronik surowymi zimami,zamarzaniem Bałtyku,czy też rośnięciem lodowców,do czego za chwilę powrócimy.Obecnie żyjemy w okresie relaksacji klimatu po długim ochłodzeniu.Nasze krótkie ciągi pomiarów temperatury,muszą zatem wykazać ocieplenie.Zimy muszą łagodnieć,a lodowce siłą rzeczy będą się cofać.O sile i szybkości,z jakimi takie procesy zachodzą,wiemy niewiele nasze zapisy dotyczą przecież tylko wycinka jednego ocieplenia.Jeżeli więc czytamy o"temperaturach w średniowieczu",to nie są to temperatury pomierzone,a oszacowane współcześnie.Szacunki,jakie by nie były,nie wykazują również bo nie mogą zjawisk takich jak wyjątkowo silne mrozy czy upały,bo oszacować możemy jedynie średnią temperaturę,a i to bardzo niedokładnie.Tak więc podnoszenie alarmu z powodu"katastrofalnego upału"przy mizernej bazie pomiarów jest,delikatnie mówiąc,nie na miejscu.Nasza wiedza absolutnie nie upoważnia do wyciągania dramatycznych wniosków z takim przekonaniem,jak czynią to"ekolodzy".Podobnie, nie można mówić,że temperatura"rośnie dramatycznie szybko".Z braku zapisów,nie wiemy jak szybko"może"albo"powinna"rosnąć temperatura.Pewne poszlaki wskazują jednak,że naturalne zmiany klimatyczne mogą przebiegać gwałtownie.Syberia była kiedyś krainą ciepłą,a w jej lodach znajdujemy dziś mamuty z niestrawioną trawą w żołądkach.Zmiana musiała więc przyjść nagle.Może z powodu bujnego rozwoju motoryzacji w roku 10000 p.n.e.?
Problemów z temperaturą ciąg dalszy 
Kłopoty w ocenie zmian klimatu nie wynikają jedynie z braku zapisów,sięgających poza XVIII wiek.Posiadane przez nas dane są...zafałszowane.Wie o tym każdy normalny klimatolog.I nic nie może na to poradzić.Pierwsze punkty pomiarów meteorologicznych powstawały tam,gdzie były potrzebne czyli w miastach.Pochodzące z nich ciągi pomiarowe są więc dzisiaj najdłuższe i czasami jedyne liczące się na danym obszarze.Z biegiem lat,miasta się rozrastały.Im większe miasto,tym silniejsze zjawisko tzw.miejskiej wyspy ciepła.W zespołach miejskich powietrze jest suchsze i cieplejsze(nawet o kilka stopni),niż na otaczających terenach.Bierze się to z wielu przyczyn:z silnego nagrzewania nieosłoniętych powierzchni dachów czy ulic,z dużej emisji ciepła z budynków itp.Zjawisko to nasiliło się szczególnie w drugiej połowie XX wieku,wskutek rozwoju motoryzacji,szerokiego stosowania materiałów takich,jak beton i szkło,czy też po prostu postępów w ciepłownictwie.Prowadzone w takich warunkach pomiary,siłą rzeczy,muszą wykazać znaczny wzrost średniej temperatury,nawet gdyby klimat nie zmieniał się w ogóle.Wszystkie wykresy,pokazujące gwałtowny wzrost temperatur od XX wieku,są obarczone powyższym błędem!I nie ma możliwości,by go wyeliminować aby to zrobić,musielibyśmy zrezygnować zupełnie z naszych najdłuższych ciągów badawczych.Jeżeli zatem oglądamy wykres,pokazujący wzrost temperatury,zaczynający się gdzieś w XVIII lub na początku XIX wieku,to prawie na pewno są to dane pochodzące z miasta,pokazujące dziś temperaturę znacznie wyższą,niż w rzeczywistości ma region,w którym ono leży!Kolejnym problemem jest fakt,że od zakończenia"zimnej wojny"likwidowanych jest wiele stacji meteorologicznych,położonych w bardziej wysuniętych punktach.Skoro wśród naszych danych jeszcze wiekszy udział mają punkty położone w obrębie miast,prosta operacja obliczenia średniej wykaże wartość wyższą,nawet jeżeli temperatura we wszystkich punktach nie zmieni się ani trochę.Popularne media,jak na przykład"Gazeta Wyborcza",nawet nie owijają w bawełnę(pewnie dlatego,że redaktorzy nie rozumieją,o czym piszą) i biją na alarm,gdyż na przykład"ten lipiec jest w Warszawie najcieplejszy od początku prowadzenia pomiarów temperatury,czyli od 1779".Co logicznie wynika z tego,że Warszawa się rozbudowuje i rozrasta.
"Specyficzne"wnioski 
W cytowanym wyżej wywiadzie z tzw."ekspertem Międzynarodowego Panelu",czytamy,że"z powodu globalnego ocieplenia klimatu zmienia się krążenie powietrza nad półkulą północną".Ciekawy to wniosek,gdyż nikt jeszcze czegoś takiego nie udowodnił.Ponadto wiadomo,że takie zmiany są naturalne i cykliczne(znane są też ich przyczyny).Z kolei temperatura lipca 2006,o 5 stopni wyższa od średniej,"to anomalia,której nie da się wyjaśnić zwykłymi wahaniami naszego klimatu".Otóż w naszym klimacie coroczna zmienność pogody jest czymś normalnym i oczywistym,co chyba każdy rozgarnięty czytelnik dawno zauważył.Znajdujemy się bowiem w takim miejscu Europy,w którym spotykają się masy powietrza napływające ze wszystkich prawie stron.Nie trzeba też chyba tłumaczyć,że odchylenia od średniej są czymś zupełnie normalnym,bo na tym polega istota średniej.Natomiast dane,pochodzą z miast czyli,jak już wiemy,są zawyżone.I taki to właśnie jest"poziom"artykułów na temat"efektu cieplarnianego".Skandynawia nie pasuje"ekologom"do układanki,bo przeżywa właśnie...ochłodzenie.
Pochodzenie ciepłych zim 
Niezależnie od wiarygodności naszych danych,w ostatnich latach możemy zauważyć bardzo łagodne zimy.Z opowieści(albo i własnych doświadczeń,jeżeli Czytelnicy są starsi niż niżej podpisana),wyłaniają się trzaskające mrozy i dwumetrowe zaspy śniegu.Zmiana klimatu jest ewidentna.Co jest jednak jej przyczyną?Teoria,że dzieje się tak wskutek zwiększenia emisji"gazów cieplarnianych"na Ziemi o jakieś promile,jest tak niedorzeczna,że na razie nie będziemy się nią zajmować.Najważniejszym czynnikiem,kształtującym klimat w Polsce,jest cyrkulacja atmosferyczna.Mniej więcej od 1980 roku,napływają do nas większe niż wcześniej masy powietrza oceanicznego z nad północnego Atlantyku.Dzięki ciepłemu Prądowi Zatokowemu w Hiszpanii rosną palmy,gdy położony na tej samej szerokości geograficznej Nowy Jork ma klimat podobny do naszego.Od niemal trzydziestu lat,w zimie napływa do nas powietrze względnie ciepłe i wilgotne,stąd długie i silne mrozy trafiają się zdecydowanie rzadziej,niż na przykład w latach powojennych.Pierwsze opisy tego cyklicznego zjawiska dostarczali już XVIII-wieczni kronikarze.Za pewien czas ta tendencja się odwróci,a wtedy solidne zimy na pewno do nas wrócą.Podobna,bardziej ewidentna sytuacja panuje na południu Europy.Susze i upały to nie"anomalie",tylko skutki większego napływu suchego i gorącego powietrza zwrotnikowego,zamiast wilgotnego atlantyckiego.Zjawisko związane jest z opisaną powyżej"tajemnicą"ciepłych zim i poznane przez klimatologów już jakiś czas temu.„Ekolodzy”o klimacie wolą jednak słuchać od wszystkich,poza klimatologami.Skoro gdzieś jest cieplej,gdzieś indziej powinno być chłodniej.I jest!Wyraźnie chłodniejsze jest na przykład lato w Skandynawii.W północnej Kanadzie występują mroźniejsze zimy.Gdyby nasza cywilizacja rozwinęła się tam,a Europa była prawie bezludna,dzisiaj być może walczylibyśmy dzielnie z"globalnym ochłodzeniem".
Lodowcowy problem 
Podobno,"topią się lodowce na całym świecie",co jest skutkiem"efektu cieplarnianego".Po pierwsze,nie na całym świecie,po drugie na jakikolwiek związek tego zjawiska z"emisją gazów cieplarnianych"nie ma żadnych dowodów.Generalnie,problem jest dwojakiego rodzaju.Pierwszą sprawą,jest relaksacja klimatu po"małej epoce lodowcowej".U jej końca,czyli około wieku XVIII,lodowce osiągnęły maksimum powierzchni i objętości.Mniej więcej od wieku XIX zaczęły się cofać.Trudno jest powiązać ten fakt z rozwojem motoryzacji,chyba,że weźmiemy pod uwagę automobil parowy Mikołaja Cugnot'a(rok budowy 1769)w liczbie jednej sztuki.Ekonawiedzeni masowo produkują wykresy,obrazujące cofanie się lodowców od XVIII wieku ale nie pokazują nigdy,jak bardzo urosły w wiekach XIII-XVIII!Osobną kwestią są wahania wielkości lodowców w krótszych(niż kilkaset lat)okresach.Masa lodu wynika nie tylko z temperatury.Co roku,lodowiec jest zasilany zimowymi opadami śniegu.Bilans jego masy zależy więc nie tylko od letnich upałów,ale i od wielkości opadów.W większej części Alp są one niższe,co dodatkowo powoduje lokalny wzrost temperatury(bo pociąga za sobą spadek zachmurzenia).Przyczyną są wspomniane wcześniej cykliczne zmiany cyrkulacji atmosferycznej nad Europą.Szybsze cofanie się wielu tamtejszych lodowców nie powinno więc dziwić.Namiętnie przywoływanie Alp przez różnych"specjalistów",jest jednak tylko połową prawdy...bo jednocześnie bardzo szybko rosną lodowce norweskie!Proces ten notowany jest od początku lat 80.Niektórzy naukowcy mówią wręcz o postępie najszybszym od zakończenia"małej epoki lodowej".Przyczyna jest odwrotna niż w przypadku Alp znacznie wyższe opady w zimie,oraz chłodniejsze niż zazwyczaj lato.Podobne procesy następują również w innych częściach świata rosną niektóre lodowce Nowej Zelandii,a także Alaski.Alaskański Lodowiec Hubbarda,wskutek szybkiego postępu,grozi obecnie przegrodzeniem fiordu,do którego spływa i utworzeniem dużego,zatamowanego lodem jeziora.Niektórzy"eksperci"tłumaczą powyższe zjawiska(o ile w ogóle o nich słyszeli)jakimś nieokreślonym"wpływem człowieka",który wywołuje różne"anomalie".Nie przedstawiając,oczywiście,cienia dowodu i logiki bo i niczego takiego tam nie ma.Opisane wyżej procesy nie są jednak"tajemniczymi anomaliami",lecz naturalnymi wahaniami,coraz lepiej poznanymi przez naukę,czego ekologiczne nieuki w ogóle nie przyjmują do wiadomości.Symbolem"efektu cieplarnianego"stało się Kilimanjaro.Czapa śnieżna ze szczytów tego masywu konsekwentnie znika.Tyle,że Kilimanjaro jest dowodem na...brak"efektu cieplarnianego".Proces topnienia czapy śnieżnej notuje się od momentu odkrycia tej góry przez białego człowieka.Bardzo szybkie topnienie widoczne jest już od początku pomiarów w roku 1912.Jeżeli naukowcy w roku 1912 zastali intensywny i wykształcony proces,to oznacza,że musiał on rozpocząć się dużo wczesniej gdy o uprzemysłowieniu nikt jeszcze nie słyszał.
Zawartość cukru w cukrze 
Gospodarka człowieka emituje pewne ilości dwutlenku węgla.Może jest to 0,001% emitowanych na Ziemi gazów„cieplarnianych”,a może 0,005% nie ma to większego znaczenia,bo na przykład roczne wahania emisji naturalnej są kilka razy większe.I ta informacja inteligentnemu człowiekowi zupełnie wystarczy,przytoczmy jednak jeszcze kilka faktów,aby rozwiać wszelkie wątpliwości.Wystarczy wielki pożar buszu lub wybuch dużego wulkanu,by emisja CO2 na Ziemi wzrosła o kilka procent.Emisja"gazów cieplarnianych"przez człowieka jest niczym,w porównaniu do naturalnych procesów,zachodzących od tysięcy lat.Ale żenująca niewiedza na ten temat(lub przemilczanie faktów),to nie jedyna kompromitacja"ekologów".Atmosfera jest dla nich chyba czymś w rodzaju wiadra.Dodatkowa emisja gazów ma się w niej kumulować i powodować stopniowy wzrost ich stężenia.Brakuje tylko wyliczeń,w którym roku stężenie tlenu osiągnie tak niski poziom,że się udusimy.Atmosfera nie jest jednak wiadrem,a dwutlenek węgla(i inne gazy)jest z niej bezustannie przechwytywany przez rośliny.Proces ocieplenia,co jest logiczne,ma na intensywność tegoż przechwytywania bezpośredni wpływ.Przecież jeżeli w takiej Polsce wiosna zacznie się wcześniej,a lato skończy później,okres wegetacyjny znacznie się wydłuży,przez co rośliny będą przetwarzały dwutlenek węgla przez czas znacznie dłuższy.Dodajmy jeszcze,że lasy produkują jedynie ułamek tlenu na Ziemi.Puszcza amazońska,choć oczywiście bardzo cenna,żadnymi"zielonymi płucami"nie jest.Ponad 80% tlenu wytwarza oceaniczny fitoplankton.Wzrost temperatury oceanu spowoduje oczywiście rozrost fitoplanktonu i w konsekwencji zwiększenie"mocy przerobowych"CO2,niezależnie od powierzchni lasów.Na koniec warto przypomnieć,co się do"gazów cieplarnianych"zalicza.Dwutlenek węgla nie jest jedynym ani najważniejszym"gazem cieplarnianym".Jest nim para wodna,która stanowi ponad 90% tychże.Emisja pary wodnej przez człowieka to poniżej jednego promila emisji tego gazu na Ziemi.Zaś emisja dwutlenku węgla przez gospodarkę to ułamek procenta emisji"gazów cieplarnianych"ogółem.Twierdzenie,że powoduje to drastyczne zmiany klimatu na kuli ziemskiej jest tak niedorzeczne,że nie warto się nim dłużej zajmować."Najważniejszym gazem cieplarnianym,o którym prasa nie pisze na ogół wcale,nie jest dwutlenek węgla,który wypuszczamy spalając węgiel,spalając ropę,spalając gaz,a także z innych źródeł ludzkich tylko woda.Zwyczajna para wodna daje około 97% całego efektu cieplarnianego."
Katastrofy pogodowe 
Co rusz słyszymy o kolejnej katastrofie pogodowej.Cyklony przeplatają się z tajfunami i tsunami,a dziennikarze i "fachowcy"z przejęciem przekonują nas,że to człowiek jest odpowiedzialny za"anomalie pogodowe" i będzie ich coraz więcej.Jak zwykle,bez sensu.Zacznijmy od tego,że cyklon lub tajfun są zjawiskami normalnymi,a przyczyny ich powstawania wyjaśnia na przykład fizyka,a nie"ekofilozofia".Czy możemy twierdzić,że ich liczba lub siła gwałtownie rośnie?Nie,gdyż w miarę kompletne zapisy tych zjawisk dotyczą tak krótkiego okresu wstecz,że dla każdego poważnego badacza jest on zbyt krótki,by wyciągać daleko idące wnioski.Skąd się jednak biorą informacje o częstszych katastrofach?Jeszcze sto lat temu,wiadomość o katastrofalnym tajfunie w Azji docierała do Europy po paru tygodniach,a czasami i po pół roku.Informacje o zdarzeniach mniejszych nie docierały wcale,bo nikogo to nie interesowało.Jednocześnie wiele tych zjawisk miało miejsce na terenach słabo lub w ogóle nie zaludnionych,stąd poza wystraszeniem stada małp nie powodowały wielu ofiar.Dzisiaj informacja dociera na drugą stronę kuli ziemskiej w ciągu kilku minut.Jednocześnie gęstość zaludnienia jest wielokrotnie wyższa.Dlatego nie tylko dowiadujemy się o większej liczbie zdarzeń,ale też każde z nich pociąga za sobą większe skutki i większą liczbę ofiar,niż analogiczne wydarzenie sto lat temu.Dodajmy,że media prześcigają się w przekazywaniu obrazów klęsk i katastrof,a uzyskamy odpowiedź na pytanie,skąd nagle pojawiło się tyle tajfunów.I przypomnijmy,że w niektórych rejonach świata cyklony,monsuny i powodzie są zjawiskami tak normalnymi,jak dla nas jesienny deszcz.Zdarzały się nawet w czasach,gdy nie było telewizji!"Działacze ekologiczni"każdą informację o powodzi czy innej katastrofie opatrują komentarzem,że przyczyną tych zjawisk jest"efekt cieplarniany"spowodowany"emisją CO2"(bez jakiegokolwiek uzasadnienia).Ostatnio każde większe zjawisko pogodowe okazuje się być spowodowane"efektem cieplarnianym"obojętnie,czy to susza,czy powódź,czy upał,czy mrozy.Jak w znanym kawale o wszechobecnym Leninie strach otwierać konserwę.
Przemilczani naukowcy 
Dla„autorytetów”nadciągająca katastrofa jest oczywista.No tak...ale co to za autorytety?Różni aktorzy,jacyś pisarze,sportowcy,postaci w rodzaju znanego zbieracza suszonych motyli,tłum"działaczy ekologicznych",no i oczywiście biurokraci i politycy.Z okazji niedawnej"konferencji klimatycznej"w Poznaniu,cytowanym w prasie"autorytetem ekologicznym"była m.in.wybitna specjalistka od klimatu,była żona Micka Jaggera.Szkoda,że nie na przykład profesor Alojzy Woś,kierownik Zakładu Klimatologii na wydziale geograficznym Uniwersytetu im.Adama Mickiewicza w Poznaniu,który z przyczyn czysto naukowych"efekt cieplarniany"uważa za zwykłą bzdurę.O klimacie najwięcej wiedzą nie Angela Merkel i Al Gore(tych dwoje,sądząc po wypowiedziach,nic nie wie),tylko klimatolodzy.Większość badaczy z polskich uczelni,zajmująca się tą dziedziną,wykazuje daleko idący sceptycyzm wobec idei"efektu cieplarnianego".W miarę postępów naszych badań,dowiadujemy się bowiem coraz więcej o klimacie i o tym,że jego wahania są czymś zupełnie naturalnym.Według"ekologów",tysiące naukowców potwierdzają,że zjawisko"efektu cieplarnianego"jest wywołane"emisją CO2 przez człowieka" i grozi nieobliczalnymi konsekwencjami.Tymczasem większość rzetelnych naukowców odnosi się do tej teorii bardzo sceptycznie.Ale opinia geografów,meteorologów,klimatologów jakoś mało kogo interesuje.A kto wie więcej o klimacie klimatolog,czy"ekofilozof"?Pod tzw."raportem Międzyrządowego Panelu ds Zmian Klimatu(United Nations Intergovernemntal Panel on Climate Change,znany na świecie jako IPCC),podpisało się 52"naukowców".Odpowiedzią na niego był tzw.Raport Mniejszości Senatu USA(U.S.Senate Minority Report),dowodzący,że żadnego"efektu cieplarnianego"wywołanego przez człowieka nie ma.W roku 2007 podpisało się pod nim ponad 400 naukowców z całego świata,natomiast nowsza wersja raportu z roku 2008 zawiera już 650 podpisów i liczy 231 stron.O"międzynarodowym panelu",produkującym mętne frazesy,zapewne wszyscy już wiele razy słyszeli a czy media cytują"Raport Mniejszości",który stworzyło ponad 12 razy więcej badaczy i który stoi na solidnych podstawach naukowych?Twierdzenie,że większość naukowców zgadza się co do zjawiska"efektu cieplarnianego" i potrzeby walki z nim,jest totalnym kłamstwem.W dziedzinie badań klimatu,panuje sytuacja poniekąd chora.Badacze,zajmujący się tą dziedziną,z pewnym zdziwieniem stwierdzają,że wyniki badań przeczą wielu sloganom z gazet i telewizji.W wielu pracach znaleźć można konkluzje,że cały ten"efekt cieplarniany"nie bardzo pokrywa się z faktami.Jednocześnie,rzetelna wiedza rozpowszechnia się opornie.Nawet wielu naukowców nie wie,że nasze obecne ciepłe zimy,jak i ostatnia zima mroźna,są następstwem naturalnej oscylacji atmosferycznej.Jednocześnie,zaprzeczanie"oczywistościom"często bywa kwitowane stwierdzeniem o"zaprzedaniu się"naukowców jakiemuś"kapitałowi",czerpiącemu dochody ze spalania paliw kopalnych i tak dalej.Takie stwierdzenia,wysuwane na przykład przez"ekofilozofów",są nie tylko niedorzeczne,ale i obraźliwe wobec badaczy,żmudnie gromadzących wyniki badań często przez wiele lat.Zwłaszcza,że wypowiadane przez ignorantów,którzy nawet nie rozumieją,co właściwie taki glacjolog lub klimatolog bada.Pojawia się pytanie,komu"zaprzedali się"rzekomi specjaliści,wieszczący roztopienie się lodowców i zalanie wysp na Pacyfiku,co może obalić nawet średnio rozgarnięty uczeń podstawówki?Bo o dziennikarzach nie warto nawet wspominać."Dyskusja o globalnym ociepleniu nie dotyczy poziomu temperatury oraz dwutlenku węgla.To nie jest naukowa dyskusja o klimacie.To jest zderzenie tych,którzy chcą zmienić nas,a nie klimat,z tymi,którzy wierzą w wolność,rynek,ludzką wynalazczość i postęp techniczny"
O szkodliwości fałszywych teorii 
Medialna propaganda o"efekcie cieplarnianym"w rzeczywistości bardziej szkodzi ochronie środowiska,niż pomaga.Ochrona przyrody i stopniowe wprowadzanie mniej szkodliwych technologii jest koniecznością.Tymczasem kwestia"emisji CO2"jest karykaturą ochrony środowiska,prowadzi do działań niedorzecznych i bezsensownych,a do tego bardzo drogich.Zaś debaty o"gazach cieplarnianych",pełne informacji wyssanych z palca i sprzecznych z faktycznym stanem wiedzy,odwracają uwagę od rzeczywistych problemów.Pozwalają jednak grupie"działaczy" i polityków na spędzenie miłych wakacji w ciekawych zakątkach świata jak i dają niezły zarobek"pośrednikom handlu emisjami",a także pracę dla biurokratów,którzy te limity w pocie czoła rozdzielają.Czy ktoś zna jakiegokolwiek"specjalistę"od"efektu cieplarnianego",który uczciwie przytoczył podane powyżej fakty?Dodajmy,że sporą część"tajemniczych"mechanizmów rządzących pogodą,naukowcy znają już od kilkudziesięciu lat.Natomiast"ekolodzy","ekofilozofowie" i Al Gore nie mają o nich bladego pojęcia.I wcale nie chcą mieć,bo prawda ich w ogóle nie interesuje.Kiedyś,egipscy kapłani wmawiali ciemnemu ludowi,że spowodował zaćmienie Słońca.Dzisiaj,biurokraci i politycy próbują nas przekonać,że klimat zmienia się przez nas.Tu nie chodzi o żadną ekologię.W obu przypadkach chodzi o władzę,politykę i pieniądze.Oraz posady dla różnych"działaczy",którzy nie potrafiąc zrobić nic sensownego,chcą zbić kapitał na klimatycznej szopce."Teza o antropogenicznym pochodzeniu zjawiska efektu cieplarnianego jest rozpowszechniana od lat 70.przez ludzi,którzy poza nadzwyczaj sprawnymi działaniami lobbingowymi nie mogą się pochwalić żadnymi przekonującymi wynikami badań.Nagminnie stosują wybiórcze podejście do danych badawczych i odrzucają te,które nie pasują im do tezy."Klimat będzie ocieplał się nadal.Jak do tej pory,w większości regionów świata przekroczył poziom ciepłoty występujący na początku XIII wieku.Jednak daleko nam jeszcze do temperatur,panujących 1000 lat temu.Rozpowszechnianie pseudonaukowych teorii opartych na domysłach i politycznych interesach,utrudnia poznanie rzeczywistych procesów rządzących zmieniającym się klimatem.Odwraca też uwagę od rzeczywistych problemów ochrony środowiska.A rzetelna wiedza o zmianach klimatycznych już niedługo może się przydać.

26 wrz 2012

Cała prawda o E.Coli EHEC

Mutacja bakterii E.coli spowodowała,że przebieg epidemii jest inny niż miało to miejsce wcześniej.Jak dotąd epidemie E.coli atakowały najczęściej dzieci,a ich źródłem było zwykle np.niedopieczone mięso.Dotychczasowe epidemie E.coli były inne niż ta,we wcześniejszych epidemiach zakażane były dzieci,a teraz na chorobę zapadają głównie dorośli(ok.75 proc.przypadków to osoby powyżej 25 lat).W poprzednich epidemiach zachorowania dotyczyły w równym stopniu przedstawicieli obu płci.W podobnych epidemiach dorośli lepiej radzili sobie z pałeczką okrężnicy-przechodzili zakażenie bezobjawowo lub cierpieli tylko na ból brzucha i biegunkę.Była to choroba,którą dorosły organizm mógł sam wyleczyć.Jeśli w organizmie dorosłych pojawiły się bakterie,szybko wytwarzał on przeciwciała i E.coli była u nich bezobjawowa lub kończyła się tylko biegunką.Bakterie nowego szczepu E.coli nabyły geny bakterii czerwonki.W ten sposób stały się jeszcze bardziej patogenne.Kiedy bakteria szczepu EHEC ginie,z jej wnętrza uwalniana jest toksyna,która wchłania się w ludzkim przewodzie jelitowym,atakuje nerki,powoduje biegunkę krwotoczną.Naturalnym źródłem bakterii(szczepu EHEC)jest prawdopodobnie krowa,która bezobjawowo wyprodukowała setki milionów bakterii zazwyczaj rezerwuarem bakterii pałeczki okrężnicy w przyrodzie jest bydło.Niemieccy specjaliści odrzucili hipotezę,że bakteriami zakażono się bezpośrednio z wołowiny-poddawanie mięsa obróbce termicznej(co najmniej 60-70 st.C przez 2 minuty)zabija bakterię,a zarażone EHEC osoby nie deklarowały,że jadły surowe lub niedopieczone mięso.Wszystkie za to twierdziły,że jadły sałatki,a więc surowe warzywa.Warzywa mogły jedynie pośredniczyć w przekazaniu bakterii między krową a ludźmi. Przypuszcza się,że do skażenia warzyw mogło np.dojść w chłodni,w której przetrzymywano i mięso i warzywa.Bakterie dobrze znoszą niskie temperatury.Skąd mogły się wziąć dysproporcje w zakażeniach mężczyzn i kobiet?Wydaje się,że może to wynikać z nawyków żywieniowych.Kobiety jedzą więcej sałatek,surowych warzyw,stąd większa ekspozycja na zakażenie.To raczej nie możliwe,żeby na zachorowania miały wpływ predyspozycje kobiet w budowie molekularnej,które sprawiałyby,że bakteria E.coli łatwiej przyczepiałaby się do komórek w kobiecym jelicie.Dotychczas przyjmowało się,że E.coli to choroba pediatryczna-zaledwie 20 proc.przypadków notowano u dorosłych.Wymienia się trzy najbardziej prawdopodobne sposoby zarażenia się przez dziecko pałeczką okrężnicy:przez zjedzenie"niedopieczonego hamburgera",a więc mięsa niedostatecznie długo poddanego obróbce termicznej,poprzez bezpośredni kontakt z zarażonym zwierzęciem,np.w zoo,a także poprzez zarażenie się od osób dorosłych,które miały biegunkę.Na razie nie wiadomo,dlaczego obecnie EHEC atakuje głównie osoby powyżej 25 roku życia.Możliwe,że nigdy nie uda się ostatecznie zidentyfikować źródła epidemii zakażeń szczepem pałeczki okrężnicy EHEC.Doświadczenia wcześniejszych epidemii EHEC na świecie pokazują,że w większości-w 70-80 procentach-przypadków nie udaje się wykryć źródła zakażeń.Niemieckie władze robią wszystko,co możliwe,by znaleźć przyczynę fali zatruć,wywołanych enterokrwotocznym szczepem E.coli.Z danych berlińskiego Instytutu im.Roberta Kocha wynika,iż liczba nowych infekcji spadła.Dlatego jest powód do optymizmu,że najgorsze już za Nami.Aktualne pozostaje ostrzeżenie przed spożywaniem ogórków,pomidorów,sałaty i kiełków na surowo.Nie można wykluczyć,że będą kolejne przypadki śmiertelne choroby,jak również,że w kolejnych dniach przybędzie nowych infekcji.Jest za wcześnie,by odwoływać alarm.W Berlinie odbyło się nadzwyczajne spotkanie ministrów zdrowia i ochrony konsumentów rządu federalnego oraz krajów związkowych Niemiec,poświęcone walce z EHEC.Wziął w nim udział unijny komisarz ds.zdrowia John Dalli.Do wtorku w Niemczech odnotowano 1900 zakażeń EHEC,z czego u 670 osób choroba ma ciężki przebieg.To jedna z najpoważniejszych epidemii związanych z tą bakterią,jakie dotychczas miały miejsce na świecie.Dotychczas przeprowadzono około 3,8 tysiąca kontroli,by wykryć źródło zakażeń.Nadal bardzo poważnie traktowany jest trop,wskazujący na kiełki z gospodarstwa w okręgu Uelzen w Dolnej Saksonii jako źródło zakażenia,pomimo,że pierwsze testy kiełków nie wykazały obecności bakterii.Kilkudziesięciu chorych,przebywających w szpitalach w Dolnej Saksonii twierdziło,że spożywało kiełki.Wspomniane gospodarstwo dostarczało również kiełki do stołówek,restauracji i hoteli na północy Niemiec,których wielu gości zaraziło się EHEC.Być może źródło epidemii nie zostanie zidentyfikowane.Jest jasne,że być może nigdy nie dojdziemy do ostatecznego wyjaśnienia.Zarówno niemiecki minister zdrowia,jak i minister rolnictwa i ochrony konsumentów Ilse Aigner odrzucili zarzuty opozycji o brak koordynacji między poszczególnymi instytucjami,władzami federalnymi i władzami landów w walce z EHEC."To nie czas na dyskusje o zmianach w strukturach".Także komisarz Dalli, który przestrzegał Niemców przed wyciąganiem przedwczesnych i błędnych wniosków na temat możliwego źródła zakażenia EHEC,zalecał powstrzymanie się od krytyki i oskarżeń."Priorytetem jest rozwiązanie obecnego kryzysu".Bardzo łatwo osądza się działania przedstawicieli władz,którzy jednak muszą często podejmować decyzje pod dużą presją,w sytuacji zagrożenia zdrowia ludzi".Ze względów ostrożności uzasadnione było wydanie przez władze w Hamburgu wczesnego ostrzeżenia po wykryciu bakterii EHEC na ogórkach,pochodzących z Hiszpanii.Po kilku dniach analizy potwierdziły,że typ bakterii znalezionej na hiszpańskich ogórkach jednak nie był przyczyną fali infekcji EHEC.

Cała prawda o wilku

"Wilk nie jest zwierzęciem ziejącym nienawiścią,ani też nie jest maskotką do przytulania,nie jest ani niebezpieczny, ani sympatyczny.Jest po prostu jednym z wielu interesujących gatunków prześladowanych przez człowieka od stuleci,który potrzebuje miejsca do życia".(-) D.Mech,International Wolf Center
Niechęć do wilków wpaja się ludziom już w dzieciństwie,racząc dzieci budzącymi grozę bajkami:o wilku i Czerwonym Kapturku,o wilku i siedmiu koźlętach,o wilku i trzech świnkach itp.Za każdym razem jest on bohaterem negatywnym.Ten stereotyp może przełamać krótka wizyta w Stobnicy. Na południowym skraju Puszczy Noteckiej w przysiółku zwanym Papiernia od 1974 r.ma siedzibę Stacja Doświadczalna Katedry Zoologii poznańskiej Akademii Rolniczej.W warunkach zbliżonych do naturalnych prowadzi się tu prace nad hodowlą i przywróceniem naszej przyrodzie ginących gatunków zwierząt,między innymi wilków,tarpanów,cietrzewi,głuszców.Stąd,po siedmiu wiekach przerwy,do wielkopolskich rzek zaczęły wracać bobry. Niezwykłą popularność stacja zawdzięcza wilkom.W latach 90.XX w.prof.Andrzej Bereszyński założył w Stobnicy ich hodowlę.W ogrodzonych wybiegach znalazły schronienie zwierzęta odebrane kłusownikom i takie,które z różnych względów nie mogły żyć na wolności.Każdego roku Wilczy Park w Stobnicy odwiedza kilka tysięcy turystów.Pracownicy stacji chętnie opowiadają o życiu i obyczajach tych drapieżników,o pracy nad przywróceniem wilka polskim lasom.Dzięki staraniom prof.Bereszyńskiego wojewoda poznański wydał w 1992 r.rozporządzenie wprowadzające ochronę prawną wilka na terenie woj.poznańskiego.W 1998 r.zwierzę zostało objęte ścisłą ochroną gatunkową na terenie całej Polski.Szacuje się,że w Naszym kraju żyje dziś około 500-600 wilków.Goszcząc w stacji warto także zobaczyć"Stobnickie Babki"-grupę pięciu pomnikowych sosen o obwodach do 310 cm.Rosną przy ogrodzeniu,100 m na północ od głównej bramy.

5 lip 2012

Cała prawda o wodzie

Wapń, magnez i potas to podstawowe składniki wody mineralnej.
Zimna woda zdrowia doda.Święta racja!Nie mamy tylko pojęcia,która woda jest zdrowa.Lubię wodę.Jaką wodę warto pić?Najchętniej wybieramy wodę źródlaną,której nazwa kojarzy się z nieskażoną przyrodą,najlepiej polskich gór(ale to,że Żywiec Zdrój należy do Danone,a Nałęczowianka do Nestlé,nikogo nie obchodzi).Z tych powodów Kropla Beskidu-wymyślona i wprowadzona przed rokiem do sklepów przez Coca-Colę-od razu stała się jedną z najlepiej sprzedających się wód w Polsce.Dziś ma 9 proc.rynku(wartościowo)po Żywcu Zdroju(25 proc.) i Nałęczowiance(11 proc.). 
Źródlaną pijemy za często
Czy to dobrze,że pijemy tak dużo wody źródlanej?
-Niedobrze,gdy jest to tylko woda źródlana.Woda tak jak pożywienie powinna dostarczać cennych składników odżywczych.Powinniśmy wycisnąć z niej,co się da-wapń,magnez,potas.Badania amerykańskie dowiodły,że kobiety,które piją dużo wody bogatej w minerały(czyli wodę mineralną),nie mają problemów z utrzymaniem prawidłowego poziomu tych pierwiastków w organizmie.Woda źródlana dostarcza ich w niewielkim stopniu.Jeśli kupimy butelkę wody źródlanej i ją wypijemy,w organizmie nie zostanie nic z pożytecznych składników mineralnych.Z butelki wody mineralnej z dużą zawartością minerałów pozostanie ich odpowiednia ilość.Wody źródlane to wody o śladowej ilości składników mineralnych,a im mniej w wodzie minerałów,tym wartość zdrowotna mniejsza.Ba,woda pozbawiona składników mineralnych jest dla zdrowia wręcz szkodliwa.Widzieliście kiedyś rury,którymi płynie woda z demineralizowana?Są zeżarte od środka.Bo ta woda jest tak chłonna,że zabiera ze sobą wszystko,co się da.Udowodniono,że po wypiciu pięciu litrów wody destylowanej człowiek umiera,bo ona rozrzedza elektrolity,wypłukuje wszystkie potrzebne składniki mineralne.Przed oczami przepływają Nam strugi wypitej na próżno wody,której strumień wpada w rwącą rzekę wody butelkowanej wypijanej przez większość Polaków.A z roku na rok pijemy jej coraz więcej. 
Wody coraz więcej
W PRL-u wodę(wyłącznie gazowaną)sprzedawano w musztardówkach z saturatorów albo w szklanych butelkach z naklejką"Woda sodowa".Lata 90.przyniosły rewolucję-w sklepach pojawiła się woda w plastikowych butelkach,także niegazowana.Od tamtego czasu sprzedaż wody butelkowanej w Polsce stale rośnie.W tej chwili wydajemy już na nią 1,5 mld zł i będziemy wydawać-jak prognozują specjaliści-nawet o 8 proc.rocznie więcej.O ile jeszcze kilkanaście lat temu przeciętny Kowalski wypijał rocznie 15 litrów takiej wody,o tyle w 2006 roku już prawie 50.Przez ostatnie 12 miesięcy sprzedaż wzrosła prawie o 20 proc.,choć do Europy nadal Nam daleko-statystyczny Francuz pije ok.120 litrów wody rocznie,Czech ponad 70,a europejscy liderzy-Włosi-ok.160 litrów.Dlaczego jednak,mimo,że pijemy coraz więcej wody,tak mało o niej wiemy?Dlaczego,zamiast pić wodę wartościową,sięgamy po tę mniej przydatną dla zdrowia?-Wiedza na temat wody butelkowanej jest u Nas niedostateczna-tłumaczy Elżbieta Siliwanowicz z Federacji Konsumentów.-Mamy bardzo słabą orientację nie tylko w nazewnictwie,ale i klasyfikacji.Woda źródlana dobrze się Nam kojarzy-z czystością i naturą,dlatego tak chętnie ją kupujemy.A że nie widzimy różnicy między źródlaną a mineralną?Bo dla Nas woda to woda-każda butelkowana jest mineralna. 
Nie każda woda dla każdego
A przecież woda wodzie nierówna.Co jednemu służy,innemu może zaszkodzić.Jeśli ktoś choruje na nadciśnienie,cukrzycę albo na serce,powinien wystrzegać się wody z dużą zawartością sodu(zatrzymuje wodę w organizmie i podwyższa ciśnienie).Wody lecznicze nie nadają się do beztroskiego popijania bez kontroli lekarza(zawarte w nich minerały można przedawkować).A jaką wodę powinien pić ktoś zdrowy i średnio aktywny?-Najlepiej naturalną wodę mineralną średniozmineralizowaną-mówi dr Kozłowska-Wojciechowska.Taka woda ma już sporo minerałów i niezbyt dużo sodu.Warto sprawdzić też zawartość wapnia-to pierwiastek,którego ciągle brakuje w organizmach Polaków,a można go uzupełnić wraz z wodą.Gazowaną czy niegazowaną?To raczej kwestia gustu niż zdrowia-tłumaczy dr Kozłowska-Wojciechowska.Jedynie przy dolegliwościach gastrycznych woda gazowana może powodować dyskomfort.Wodę z bąbelkami warto za to pić po wysiłku,bo m.in.nasila wytwarzanie moczu,z którym wydalane są toksyny.Nie powinniśmy podawać jej dzieciom,gdyż piją dość łapczywie,a duża ilość zebranego w żołądku gazu jest dla nich szkodliwa. 
Magnez-król życia
-Zwracałbym też uwagę na zawartość magnezu-dodaje Tadeusz Wojtaszek.Dlaczego?Bo magnez to król życia,bodaj najcenniejszy dla zdrowia pierwiastek,a ciągle Nam go brakuje.W każdej sekundzie w każdej z komórek Naszego ciała zachodzi 600 reakcji chemicznych.Magnez bierze udział w 300 z nich.Wody z Beskidu Sądeckiego,zwłaszcza z rejonu Muszyny i Piwnicznej,z Doliny Kłodzkiej oraz z Kujaw zawierają w jednym litrze 100-200 mg magnezu.W ulotce reklamowej renomowanej francuskiej wody mineralnej,która w jednym litrze ma tylko 6 mg magnezu,10,4 mg wapnia i w sumie 110 mg wszystkich składników mineralnych,można przeczytać,że jest zalecana dla sportowców oraz innych osób"przed,podczas i po wysiłku fizycznym".Tylko po co ją pić i to za duże pieniądze,kiedy zwykła deszczówka ma czasem nawet do 60 mg składników mineralnych w jednym litrze! 
Czy Nałęczowianka jest mineralna?
Sprawdzamy na butelkach mineralizację wód.Rzeczywiście są takie,które zawierają niecałe 200 miligramów składników mineralnych w litrze i takie,które mają przeszło 2 tys.To i tak nic,bo woda lecznicza Zuber zawiera 23 tys.mg składników mineralnych w litrze!Specjaliści zgodni są co do tego,że oddziaływanie wody na organizm zależy od stężenia soli rozpuszczonych w wodzie-co najmniej 1000 mg/l-lub określonego stężenia przynajmniej jednego z cennych dla zdrowia składników,np.magnezu(od 50 mg w litrze),wapnia(powyżej 150 mg),wodorowęglanów(powyżej 600 w litrze).Sprawdzamy Nałęczowiankę(naturalna woda mineralna średniozmineralizowana)-ma 709 mg składników mineralnych w litrze,w tym 23 mg magnezu,114 mg wapnia,488 mg wodorowęglanów.Chyba trochę mało.Tylko dlaczego na etykiecie widnieje napis"mineralna".-W klasyfikacji wód butelkowanych panuje bałagan.Nie wszystkie wody zaklasyfikowane jako mineralne mają te cenne składniki w ilościach oddziałujących na Nasze zdrowie-tłumaczy Tadeusz Wojtaszek.-Podział wód na niskozmineralizowane(poniżej 500 mg składników mineralnych/l),średniozmineraliowane(500-1500 mg/l) i wysokozmineralizowane(powyżej 1500 mg/l)może być mylący,bo nie charakteryzuje oddziaływania wody na organizm człowieka.Inne ma znaczenie w 1 litrze 50 mg magnezu,a inne 1000 mg wodorowęglanów,chociaż wielkości te mogą zaważyć na zakwalifikowaniu pierwszej wody do wody niskozmineralizowanej,a w drugim przypadku-do wysokozmineralizowanej.W Polsce wytwarza się kilkaset wód butelkowanych,z czego tylko ok.30 prawdziwych wód mineralnych-dodaje Tadeusz Wojtaszek. 
Czy Żywiec nadaje się dla matek?
Na dobrze eksponowanej półce pyszni się lider sprzedaży wśród wód butelkowanych w Polsce-Żywiec Zdrój."Krystaliczna górska woda źródlana"-czytamy na etykiecie."Suma składników mineralnych 174,4 mg w litrze".Czyli bardzo mało.Na butelce napis:"Produkt polecany przez Instytut Matki i Dziecka w żywieniu niemowląt",co znaczy tylko tyle,że woda Żywiec Zdrój świetnie nadaje się do rozcieńczania soczków i gotowania zupek dla niemowląt do szóstego miesiąca życia,bo maluchy z niedojrzałymi nerkami i delikatnym żołądkiem źle tolerują wodę bogatą w minerały.Tego wyjaśnienia już na butelce nie ma.Za to jest zdjęcie młodej kobiety z malutkim dzieckiem na ręku,które natychmiast przypomina Nam pobyty na oddziale położniczym.Wszyscy,nie doczytawszy i nie zrozumiawszy najwyraźniej napisu na etykiecie,uznaliśmy,że skoro poleca ją IMiD,to najlepsza woda dla ciężarnych i karmiących.Tym bardziej że przez lata na butelce wody Żywiec widniało logo Instytutu.Tymczasem-jak pisał prof.Światosław Ziemlański,wieloletni szef Instytutu Żywności i Żywienia:"Przeciętne dzienne zapotrzebowanie organizmu na wapń wynosi od 800 do 1200 mg.Zwiększa się ono u kobiet w czasie ciąży i karmienia oraz u dzieci i młodzieży w okresie wzrostu.Głównym źródłem tego pierwiastka są produkty mleczne,ale i tak jego niedobór w przeciętnej diecie w Polsce dochodzi do 1/3 dziennego zapotrzebowania.Dlatego ważnym składnikiem pożywienia dostarczającym wapń dla organizmu mogą być wody mineralne mające w jednym litrze co najmniej 150 mg tego składnika mineralnego".A Żywiec zawiera zaledwie 27,73 mg wapnia w litrze!O to,jaką wodę powinny pić młode matki.-Zdecydowanie wodę mineralną,a nie źródlaną.Mineralną średniozmineralizowaną lub wysokozmineralizowaną,czyli bogatą w minerały,w tym magnez i wapń,bo macierzyństwo to czas ogromnego zapotrzebowania na te składniki.Woda źródlana zawiera ich zdecydowanie za mało,a ponadto nie musi mieć ich stale w tych samych ilościach-tłumaczy dr Kozłowska-Wojciechowska.W sprawie kobiety z dzieckiem na butelce.-Rzeczywiście,ta informacja może być myląca. 
Czy Kropla Beskidu jest godna polecenia?
Na butelce Kropli Beskidu(naturalna woda źródlana,zawartość minerałów 369 mg w litrze)czytam i oczom nie wierzę:
"Jedyna woda polecana przez Państwowy Zakład Higieny".
I jeszcze na stronie internetowej:
"Kropla Beskidu to pierwsza w Polsce woda rekomendowana przez Państwowy Zakład Higieny-instytucję uznawaną przez polskich konsumentów za najbardziej wiarygodną i w najwyższym stopniu gwarantującą jakość produktu.Rekomendacja ta wynika z wysokiej oceny wody w źródle w Tyliczu,spełnienia dodatkowych wymagań PZH oraz cyklicznie przeprowadzanych audytów wydobycia i butelkowania Kropli Beskidu".Świetnie.Tylko jak instytucja państwowa,która zajmuje się oceną jakości wód butelkowanych,może polecać jedną z nich?To właściwie tak,jakby np.Urząd Regulacji Telekomunikacji polecał jedną z sieci telefonii komórkowych.Nie jest tajemnicą,że duże firmy zrobią wszystko,by dobrze sprzedać swój produkt.Ciekawe,co skłoniło Państwowy Zakład Higieny do wydania rekomendacji akurat wodzie produkowanej przez Coca-Colę?

Formy ochrony przyrody

Formami ochrony przyrody w Polsce są:
  • parki narodowe,
  • rezerwaty przyrody,
  • parki krajobrazowe,
  • obszary chronionego krajobrazu,
  • obszary Natura 2000,
  • pomniki przyrody,
  • stanowisko dokumentacyjne,
  • użytki ekologiczne,
  • zespoły przyrodniczo-krajobrazowe,
  • ochrona gatunkowa roślin,
  • zwierząt i grzybów.
PARKI NARODOWE 
  • Park narodowy to obszar powołany celem ochrony występującej tam przyrody ożywionej(rzadziej np.cech krajobrazu,także kulturowego),na którym prawnie ograniczona jest możliwość prowadzenia działalności gospodarczej,osiedlania się itd.
Według polskiej Ustawy o ochronie przyrody z 2004 roku jest to:
"Obszar wyróżniający się szczególnymi wartościami przyrodniczymi,naukowymi,społecznymi,kulturowymi i edukacyjnymi,o powierzchni nie mniejszej niż 1000 ha,na którym ochronie podlega cała przyroda oraz walory krajobrazowe"

W ramach parku narodowego wyróżnia się zwykle 3 strefy:
  • strefę ochrony ścisłej,
  • strefę ochrony częściowej
  • i otulinę parku narodowego.
REZERWATY PRZYRODY 
Rezerwat przyrody w brzmieniu Ustawy o ochronie przyrody z 2004 r.: 
"obejmuje obszary zachowane w stanie naturalnym lub mało zmienionym,ekosystemy,ostoje i siedliska przyrodnicze,a także siedliska roślin,siedliska zwierząt i siedliska grzybów oraz twory i składniki przyrody nieożywionej,wyróżniające się szczególnymi wartościami przyrodniczymi,naukowymi,kulturowymi lub walorami krajobrazowymi".
Przedmiotem ochrony może być całość przyrody na terenie rezerwatu lub szczególne jej składniki:
  • fauna,
  • flora,
  • twory przyrody nieożywionej
Cały rezerwat albo jego części mogą podlegać ochronie ścisłej,ochronie czynnej lub ochronie krajobrazowej.Ochrona ścisła polega na nieingerencji w naturalne procesy,ochrona czynna dopuszcza wykonywanie zabiegów ochronnych(np.usunięcie drzew zacieniających stanowisko cennego gatunku rośliny),a ochrona krajobrazowa polega na prowadzeniu gospodarki rolnej,leśnej lub rybackiej w sposób uwzględniający potrzeby przedmiotu ochrony. 
PARKI KRAJOBRAZOWE
W brzmieniu Ustawy o ochronie przyrody z 2004-go roku:
"Park krajobrazowy obejmuje obszar chroniony ze względu na wartości przyrodnicze,historyczne i kulturowe oraz walory krajobrazowe,w celu zachowania,popularyzacji tych wartości w warunkach zrównoważonego rozwoju."
W parku krajobrazowym można kontynuować działalność gospodarczą z pewnymi ograniczeniami,np.nie przewiduje się wznoszenia nowych obiektów budowlanych(z wyjątkiem potrzebnych miejscowej ludności).Park taki ma służyć rekreacji krajoznawczej,to znaczy turystyce niepobytowej,wypoczynkowi,a także edukacji. 
OBSZARY CHRONIONEGO KRAJOBRAZU
Obszar chronionego krajobrazu jest formą ochrony przyrody.Obszary takie zajmują rozleglejsze tereny niż parki krajobrazowe i obejmują pełne jednostki środowiska naturalnego takie jak doliny rzeczne,kompleksy leśne,ciągi wzgórz,pola wydmowe,torfowiska.Obszary chronionego krajobrazu są przeznaczone głównie na rekreację,a działalność gospodarcza podlega tylko niewielkim ograniczeniom(zakaz wznoszenia obiektów szkodliwych dla środowiska i niszczenia środowiska naturalnego). 
NATURA 2000
Natura 2000–program utworzenia w krajach Unii Europejskiej wspólnego systemu(sieci)obszarów objętych ochroną przyrody.Podstawą dla tego programu jest Dyrektywa Ptasia,Dyrektywa Siedliskowa(Habitatowa)oraz szereg innych rozporządzeń i dokumentów wykonawczych.Celem programu jest zachowanie określonych typów siedlisk przyrodniczych oraz gatunków,które uważa się za cenne i zagrożone w skali całej Europy i wymienia w załącznikach Dyrektyw.W ramach programu wyznaczone zostają tzn.Obszary Specjalnej Ochrony Ptaków(Special Protection Areas-SPA)oraz Specjalne Obszary Ochrony Siedlisk(Special Areas of Conservation-SAC),na których obowiązują specjalne regulacje prawne. 
POMNIKI PRZYRODY
Pomnik przyrody-pojedyncze krzewy,drzewa i grupy drzew odznaczające się sędziwym wiekiem,wielkością,niezwykłymi kształtami lub innymi cechami,a także zabytkowe aleje drzew.Natomiast do pomników przyrody nieożywionej należą:największe głazy narzutowe,tzw.erratyki oraz interesujące formy powierzchni ziemi np.-źródła,wodospady,jary,skałki,wywierzyska,przełomy rzeczne,jaskinie,odkrywki itp.
W brzmieniu Ustawy o ochronie przyrody z 2004 roku:
Pomnikami przyrody są pojedyncze twory przyrody ożywionej i nieożywionej lub ich skupienia o szczególnej wartości przyrodniczej,naukowej,kulturowej,historycznej lub krajobrazowej oraz odznaczające się indywidualnymi cechami,wyróżniającymi je wśród innych tworów,okazałych rozmiarów drzewa,krzewy gatunków rodzimych lub obcych,źródła,wodospady,wywierzyska,skałki,jary,głazy narzutowe oraz jaskinie. 
STANOWISKA DOKUMENTACYJNE
W brzmieniu Ustawy o ochronie przyrody z 2004 roku:
"Stanowiskami dokumentacyjnymi są niewyodrębniające się na powierzchni lub możliwe do wyodrębnienia,ważne pod względem naukowym i dydaktycznym,miejsca występowania formacji geologicznych,nagromadzeń skamieniałości lub tworów mineralnych,jaskinie lub schroniska podskalne wraz z namuliskami oraz fragmenty eksploatowanych lub nieczynnych wyrobisk powierzchniowych i podziemnych." 
UŻYTKI EKOLOGICZNE
W brzmieniu Ustawy o ochronie przyrody z 2004 roku:
 "Użytkami ekologicznymi są zasługujące na ochronę pozostałości ekosystemów,mających znaczenie dla zachowania różnorodności biologicznej-naturalne zbiorniki wodne,śródpolne i śródleśne oczka wodne,kępy drzew i krzewów,bagna,torfowiska,wydmy,płaty nieużytkowanej roślinności,starorzecza,wychodnie skalne,skarpy,kamieńce,siedliska przyrodnicze oraz stanowiska rzadkich lub chronionych gatunków roślin,zwierząt i grzybów,ich ostoje oraz miejsca rozmnażania lub miejsca sezonowego przebywania."
Istotnym powodem tworzenia użytków ekologicznych jest potrzeba objęcia ochroną niewielkich powierzchniowo obiektów,ale cennych pod względem przyrodniczym.Nie mogły one być objęte ochroną rezerwatową ze względu na niewielką powierzchnię i zazwyczaj mniejszą rangę ich walorów przyrodniczych. 
ZESPOŁY PRZYRODNICZO-KRAJOBRAZOWE
W brzmieniu Ustawy o ochronie przyrody z 2004 roku:
"Zespołami przyrodniczo-krajobrazowymi są fragmenty krajobrazu naturalnego i kulturowego zasługujące na ochronę ze względu na ich walory widokowe i estetyczne." 
GATUNKOWA OCHRONA ZWIERZĄT
Gatunkowa ochrona zwierząt-jedna z form ochrony przyrody przyjęta w Ustawie o ochronie przyrody.
W stosunku do dziko występujących zwierząt objętych ochroną gatunkową wprowadzone są następujące zakazy:
  • zabijania,
  • okaleczania,
  • chwytania,
  • transportu,
  • pozyskiwania,
  • przetrzymywania,
  • posiadania żywych zwierząt,
  • posiadania zwierząt martwych lub ich części,
  • niszczenie siedlisk i ostoi,
  • wybieranie,
  • posiadanie oraz przechowywanie jaj i inne.
GATUNKOWA OCHRONA ROŚLIN
Ochrona gatunkowa roślin to prawny sposób zabezpieczenia rzadko występujących gatunków dziko rosnących roślin zagrożonych wyginięciem.Gatunków chronionych nie wolno niszczyć,zrywać,zbierać,niszczyć ich siedlisk,sprzedawać,nabywać,przewozić przez granicę państwa itp.Dla gatunków ściśle chronionych na odstępstwo od takiego zakazu może wyjątkowo wyrazić zgodę Minister Środowiska,dla gatunków częściowo chronionych-wojewoda. 
GATUNKOWA OCHRONA GRZYBÓW
Ochrona gatunkowa grzybów-analogicznie do ochrony gatunkowej roślin i zwierząt-to prawny sposób zabezpieczenia rzadko występujących gatunków dziko rosnących grzybów zagrożonych wyginięciem.Obecnie obejmuje to również porosty,ponieważ zgodnie z aktualną systematyką są one zaliczane do grzybów.Chronionych grzybów nie wolno zbierać ani niszczyć w inny sposób,niszczyć ich siedlisk,wpływać w jakikolwiek sposób na ich rozwój,sprzedawać,nabywać,wymieniać,darowywać,przetrzymywać,preparować czy też przewozić przez granicę państwa.

31 maj 2012

Antylopa bongo

Nazwa polska:Antylopa bongo
Nazwa łacińska:Tragelaphus eurycerus isaaci
Systematyka:
Rząd:parzystokopytne(Artiodactyla),
Rodzina:krętorogie(Bovidae)
Występowanie:Występuje w wilgotnych lasach Afryki Zachodniej i Środkowej od Sierra Leone do zachodniej Kenii.
Jest to duża antylopa,osiągająca do 220 cm długości oraz do 130 cm wysokości w kłębie.Dorosły osobnik może ważyć nawet 250 kg.Rogi występują u obu płci,u samic mniejsze,u samców osiągają długość 50-70 cm,rzadko do 1 m.Antylopa ta ma ciemną grzywę.Grzbiet przecina 10-15 białych pasów(często występują one w różnej liczbie po obu bokach).Duże,sterczące uszy pokrywa kilka jasnych łat.Dożywa 19 lat.Antylopa bongo prowadzi głównie nocny tryb życia.Niezbyt często tworzy większe stada,najczęściej 1-2 osobniki,rzadziej do 9 samic z młodymi.
Rozmnażanie:Antylopa bongo osiąga dojrzałość płciową ok. 20-tego miesiąca życia.Ciąża trwa zwykle 9 miesięcy.W jednym miocie przychodzi na świat 1-2 młodych.Samica karmi młode ok.6 miesięcy.
Odżywianie:Żeruje na zalesionych terenach.Żywi się wszelkimi roślinami,głównie liśćmi,pędami krzewów,trawą.
Ciekawostki:
  • Gatunek zagrożony wyginięciem,objęty jest III załącznikiem Konwencji Waszyngtońskiej oraz programem EEP.
  • W amerykańskich ogrodach zoologicznych żyje około 400 antylop bongo,czterokrotnie więcej niż na wolności w Afryce.
  • Często spotyka się w literaturze podobną nazwę łacińską:Tragelaphus euryceros.Jest to starsza,prawidłowa nazwa.
  • Łacińska nazwa Tragelaphus eurycerus pochodzi z języka greckiego,gdzie"tragos"oznacza"kozę","elaphos"oznacza"jelenia","eurys"oznacza"szerokie"a"keras"oznacza"rogi."

Agawa Królowej Wiktorii

Nazwa polska:Agawa Królowej Wiktorii
Nazwa łacińska:Agave victoriae-reginae
Systematyka:
Rząd:amarylkowce(Amaryllidales),
Rodzina:agawowate(Agavaceae)
Występowanie:Pochodzi z Meksyku.
Agawa Królowej Wiktorii jest określana jak najpiękniejsza spośród agaw.Jest to niewielka roślina.Jej liście są trójgraniaste,mają ciemno-zieloną barwę.Ich obrzeża stanowią wąskie paski w kolorze białym lub żółtym.Liście ułożone na kształt rozety.Agawa Królowej Wiktorii-podobnie jak inne agawy-zakwita tylko raz.Tuż po zakwitnięciu rozpoczyna się proces obumierania rośliny.Kwiat agawy Królowej Wiktorii wyrasta na długiej,mocnej łodydze.Agawa Królowej Wiktorii to bardzo rzadki gatunek.Jest to agawa,która rośnie bardzo wolno.
Inne gatunki:
  • agawa amerykańska(Agave americana),
  • agawa sizalowa(Agave sisalana),
  • agawa kantalowa(Agave cantala),
  • agawa henekwen(agawa henequen)(Agave fourcroydes),
  • agawa ciemnozielona(Agave atrovirens).

Biedronka siedmiokropka

Nazwa polska:Biedronka siedmiokropka
Nazwa łacińska:Coccinella septempunctata
Systematyka:
Rząd:chrząszcze(Coleoptera),
Rodzina:biedronkowate(Coccinellidae)
Występowanie:Europa,Azja,Afryka(część północna)
Biedronka siedmiokropka ma wypukłe ciało w kształcie owalu.Głowę ma czarną z dwoma białymi plamkami.Pokrywy skrzydeł są barwy czerwonej.Na każdej pokrywie skrzydłowej znajdują się 3 kropki.Pod tarczką znajduje się siódma kropka-na każdej pokrywie skrzydłowej jest jej połowa.Odnóża biedronki siedmiokropki są czarne.Jest to niewielki chrząszcz-jego ciało ma długość ok.5-8 mm.Biedronka siedmiokropka to bardzo popularny owad.Występuje w całej Polsce,we wszystkich typach siedlisk.Biedronki siedmiokropki składają jaja na liściach roślin.Następnie,po kilku dniach,wylęgają się larwy.Larwy biedronki początkowo mają barwę czarną lub ciemno-brązową.Później na ich odwłokach zaczynają się pojawiać plamki.Mogą one mieć kolor pomarańczowy,biały lub czarny.Larwy przeobrażają się w poczwarki po ok.14-20 dniach,a po następnych 7 dniach są już osobnikami dorosłymi.Biedronka siedmiokropka-zarówno w formie larwalnej,jak i dorosłej-to owad drapieżny.Żywi się m.in.mszycami,czerwami,tarcznikami.
Inne gatunki biedronkowatych to m.in.:
  • biedronka dwukropka(Adalia bipunctata),
  • oczatka(Anatis ocellata),
  • biedronka dziesięciokropka(Adalia decempunctata),
  • gielas dziesięcioplamek(Calvia decemguttata),
  • gielas czternastoplamek(biedronka czternastoplamka)(Calvia quatuordecimguttata),
  • Rodolia cardinalis,
  • arlekin(biedronka azjatycka)(Harmonia axyridis).
Ciekawostki:
  • Żółto-czerwona ciecz wydzielana przez stawy odnóży biedronki działa odstraszająco na wiele zwierząt.Gdy biedronka ją wydziela,daje znać otoczeniu,że czuje się zagrożona.
  • W Polsce żyje ok.80 gatunków biedronek.

Delfin butelkonosy(butlonos)

Nazwa polska:Delfin butelkonosy(Butlonos)
Nazwa łacińska:Tursiops truncatus
Systematyka:
Rząd:walenie(Cetacea),
Rodzina:delfiny oceaniczne(Delphinidae)
Występowanie:Ciepłe wody oceaniczne i morskie
Jeden z największych delfinów osiąga długość ciała od 180 do 400 cm.Samce najczęściej większe od samic.Nowo narodzony delfin ma około 80 do 120 cm długości.Delfin ten jest łatwy do rozpoznania po wydłużonej głowie na kształt dziobu,butelki.Na twarzy rysuje się charakterystyczny"uśmiech".Delfin ten ma duży mózg i wykazuję bardzo rozwiniętą inteligencję.Na wolności delfiny żywią się kałamarnicami,krewetkami,rybami.Poruszają się w małych grupach.Porozumiewają się za pomocą gwizdów.Gwizdy służą też do echolokacji.Nie tworzą trwałych związków.Samiec i samica dobierają się tylko na czas godów.Częste są walki między samcami o samicę.Akt płciowy,nazywany też parzeniem,trwa krótko.Okres ciąży trwa około 12 miesięcy.Samica rodzi pod wodą.Sam poród może trwać nawet godzinę.
Ciekawostki:
  • Od 1949 roku organizuje się w oceanariach pokazy delfinów.
  • Mimo zawsze"uśmiechniętego pyska"-wzbudzającego sympatie wielu ludzi,delfiny butelkonose mogą być agresywne.Samce często toczą walki między sobą,czego śladem są blizny na ciele.
  • Do rodziny delfinów oceanicznych należy wiele innych ciekawych gatunków.Są to m.in.butlonos Tursiops truncatus,orka Orcinus orca,risso Grampus griseus,pilot Globicephala macrorhynchus,tonin Cephalorhynchus heavisidii i wiele delfinów(delfin zwyczajny Delphinus delphis,delfin ciemny,Lagenorhynchus obscurus,delfin garbaty Sousa chinensis).

Błazenek okoniowy

Nazwa polska:Błazenek okoniowy(amfiprion,ryba ukwiałowa,rybaklown)
Nazwa łacińska:Amphiprion ocellaris
Systematyka:
Rząd:okooniokształtne(Perciformes),
Rodzina:garbikowate(Pomacentridae)
Występowanie:Ocean Indyjski od wybrzeży Azji płd.-wsch.po Wybrzeża Australii.
Jasnopomarańczowe ciało z trzema białymi pasami,z których środkowy ma trójkątny kształt.Te białe pasy mają delikatne czarne obrzeżenie;podobne ale szersze obrzeżenie na płetwach.Maksymalna długość ok.9-11 cm(samiec jest mniejszy od samicy).Amfipriony są znane z tego,że żyją w symbiozie z ukwiałami.Ukwiały,które są groźne dla praktycznie wszystkich innych ryb(jego czułki zaopatrzone są w parzydełka,które przy dotknięciu wypuszczają setki mikroskopijnych harpuników z jadem porażającym ofiarę),nie czynią krzywdy błazenkom.Rybki te bezkarnie pływają wśród czułków ukwiała a nawet wpływają(w razie dużego zagrożenia)do jego jamy chłonąco-trawiącej.Do końca na pewno nie wiadomo,dlaczego tak się dzieje,ale najpopularniejsza teoria mówi,że ciało błazenka jest pokryte specjalnym śluzem,który naśladuje składem wydzielinę ukwiała(każdy ukwiał wytwarza specyficzną dla siebie substancję,którą pokryte są jego czułki-po to,aby nie atakowały się nawzajem).Ryba nie od razu jest odporna na ataki ukwiała,najpierw musi wytworzyć śluz identyczny ze śluzem danego osobnika.Nie jest też odporna na porażenie przez inny ukwiał nawet z tego samego gatunku,więc całe swe życie spędza z jednym gospodarzem,rzadko oddalając się od niego na odległość metra.Jeśli rozdzieli się rybę i ukwiał,to po jakimś czasie błazenek przestaje być odporny na jad i musi od początku nabyć tę zdolność.
Współżycie błazenka z ukwiałem przynosi korzyści obu stronom:
rybka jest broniona przed drapieżnikami i korzysta z resztek pokarmowych w jamie chłonąco-trawiącej ukwiału.Ten zaś otrzymuje od rybek ochronę przed jedynymi rybami,które zjadają ukwiały(są to ryby ustnikowate(Chaetodontidae),również korzysta z resztek pokarmowych amfiprionów,a nawet z jego odchodów,które zawierają dużo substancji biogennych(czyli minerałów niezbędnych do życia) i są potrzebne glonom,które żyją symbiotycznie w ciele ukwiała.Prócz tego rybka utrzymuje czystość wśród czułków oraz,przez swój ruch,zapewnia dopływ świeżej,natlenionej wody.
Błazenki żyją pojedynczo,parami albo w grupach.
W przypadku życia w grupie wspomnieć należy o wewnętrznej hierarchii takiej zbiorowości:
na czele stoi samica,wszystkie inne ryby to samce.Samce mogą zmienić płeć i dzieje się tak w przypadku,gdy np.zginie samica(wtedy samiec,który do tej pory był partnerem samicy,sam staje się samicą a inny samiec staje się jego partnerem).
Tarło ma miejsce co 27 dni(jest związane z pełnią księżyca).Para pływa wokół siebie,ryby oczyszczają dno przy podstawie ukwiała,gdzie samica składa do 10000(25000)ziaren ikry,którą opiekuje się samiec(wachluje ją płetwami napędzając natlenioną wodę,usuwa śmieci i martwe ziarna ikry).By znaleźć dobre miejsce na złożenie ikry,ryby mogą nawet nieco przesunąć ukwiał.Narybek lęgnie się po tygodniu.Błazenki odżywiają się głównie planktonem a także resztkami posiłków ukwiała.Czasem też obgryzają martwe czułki ukwiała.
Ciekawostki:
  • Bardzo podobny gatunek błazenka Amphiprion percula,różni się ilością promieni w płetwie grzbietowej.Różnica ta jest bardzo trudna do wychwycenia.

Aligatory i kajmany

Nazwa polska:Aligatory i kajmany
Nazwa łacińska:Alligatoridae
Systematyka:
Rząd:krokodyle(Crocodilia),
Rodzina:aligatorowate(Alligatoridae)
Występowanie:Gorąca strefa obu Ameryk,Chiny
Pysk niezbyt długi.Lekko zwężony, w kształcie litery U.Zęby szczęki górnej wystają na zewnątrz,zęby żuchwy chowają się w szczelinach zębów górnej szczęki.Charakterystyczną cechą są też wystające nozdrza oraz wzgórki oczne.
Rodzina dzieli się na 4 rodzaje i 8 gatunków:
  • Aligator amerykański,aligator missisipijski(Alligator mississippiensis)-duży gad,osiąga 5-6 m długości.Ogon może stanowić 1/2 całej długości aligatora.Żywi się głównie rybami,gadami i płazami,często poluje też na ptaki i ssaki.Może być agresywny wobec większych gatunków,nawet ludzi.Samica buduje na brzegu gniazdo lęgowe z mułu i roślin.Znosi 20-65 białych jaj.Po 9-10 tygodniach wylęgają się młode.Długość życia 35-50 lat.
  • Aligator chiński(Alligator sinensis)-jedyny azjatycki aligator.Jest bardzo podobny do amerykańskiego krewniaka.Jest mniejszy,osiąga 2 m długości ciała.Ma większą głowę.Odżywia się małymi wodnymi organizmami:skorupiakami,małżami,ślimakami,często też rybami.Gatunek występuje tylko w dolnym biegu rzeki Jangcy.Gatunek zagrożony wyginięciem,na wolności prawie całkowicie wytępiony.
Kajmany mają dobrze rozwinięte płytki kostne.Wszystkie kajmany objęte są międzynarodową ochroną.
  • Kajman krokodylowy,inaczej nazywany kajmanem okularowym(Caiman crocodillus).Na głowie posiada charakterystyczny grzebień,który biegnie między oczami,łącząc górne powieki.Gatunek ten jest dość odporny na słoną wodę,co pozwala mu na zasiedlanie nowych terenów.
  • Kajman Cuviera,zwany też kajmanem karzełkowatym (Paleosuchus palpebrosus)jest najmniejszym krokodylem.Samce osiągają do 150 cm długości.Cechą charakterystyczną tego kajmana są kostne płytki wzmacniające powieki.
Inne gatunki kajmanów:
  • kajman Schneidera(Paleosuchus trigonatus),
  • kajman szerokopyski(Caiman latirostris),
  • Caiman yacare,
  • kajman czarny(Melanosuchus niger)
Ciekawostki:
  • Nazwa kajman pochodzi od hiszpańskiego słowa kaimán.
  • Nazwa aligator pochodzi od hiszpańskiego słowa el agarto.

Drzewołaz szafirowy

Nazwa polska:Drzewołaz szafirowy
Nazwa łacińska:Dendrobates azureus
Systematyka:
Rząd:płazy bezogonowe(Anura),
Rodzina:drzewołazy(Dendrobatidae)
Występowanie:Występuje tylko w Surinamie(Południowa Ameryka)
Drzewołaz szafirowy jest małą żabą ważącą około 3 gramów i osiągającą rozmiar 3 do 4,5 cm.Delikatna jaskrawa skóra odstrasza potencjalne drapieżniki,informując,że żaba jest bardzo toksyczna.Skóra pokryta jest miriadami gruczołów wytwarzających neurotoksyny,powodujące paraliż,a nawet śmierć drapieżnika.Kończyny są koloru lazurowo-niebieskiego,reszta ciała koloru szafirowego.Ciało pokryte jest też nieregularnym wzorem mniejszych i większych ciemnych plam.Wzór ten jest unikalny dla każdego osobnika.Tylne kończyny czteropalczaste.Samica podobna do samca i tylko nieznacznie większa od niego.Żyje w wilgotnych lasach Ameryki Południowej.Preferuje ciepłe i raczej ciemne środowisko,blisko wody.Większość swojego życia spędza na ziemi,ale może wspinać się na drzewa nawet o wysokości 5 m.
Okres godowy podczas pory deszczowej w lutym i marcu.Samiec wabi samice rechotaniem.Kilka samic agresywnie walczy między sobą o względy samca.Zwycięska samica rozpoczyna rytuał zalotów.Skrzek nie jest składany do wody,ale w wilgotne,zacienione miejsca.Samiec broni miejsca złożenia jajek.Po 15-16 dniach ze złożonego skrzeku wykluwają się młode kijanki.Niezapłodnione jaja służą jako pokarm dla kijanek.Samiec przenosi każdą kijankę do najbliższego zbiornika wodnego.Często kijanki umieszczane są każda w innym zbiorniku,ponieważ mogłyby polować same na siebie(kanibalizm).Średnia długość życia w środowisku naturalnym to około 4-5 lat,w niewoli 8-10 lat.Drzewołaz szafirowy pędzi dzienny tryb życia.Nigdy nie oddala się daleko od źródła wody.Jego dieta składa się z mrówek,chrząszczy,much,pająków,termitów,larw i gąsienic,a w niewoli z świerszczy i muszek owocowych.Mieszanina trujących związków zawarta w skórze drzewołaza pochodzi z pożywienia tej żaby.Duże stężenie tych toksycznych związków odkryto w ciałach południowoamerykańskich mrówek,które są podstawą jego diety.Ciało tej żaby zawiera średnio około 200 mikrogramów trucizny,a już 2 mikrogramy mogą okazać się śmiertelne dla człowieka.W niewoli drzewołaz nie jest toksyczny.

Ara żółtoskrzydła

Nazwa polska:Ara żółtoskrzydła
Nazwa łacińska:Ara macao
Systematyka:
Rodzina:papugi(Psittacidae)
Występowanie:Północna część Ameryki Południowej(południowo-wschodnia część Peru,Brazylia-prowincje Santa Cruz,Mato Grosso) i Ameryka Środkowa.Lasy tropikalne do wysokości 900 m n.p.m.
Długość ciała:80-90 cm,z czego ok.1/3-1/2 przypada na ogon.
Waga:ok.1 kg.Upierzenie pstre z przewagą koloru szkarłatnego.Na skrzydłach żółte pole.Dziób biało-czarny.Oczy jasnożółte.Okolice oczu i policzki pozbawione piór.Nogi ciemne.
Dymorfizm płciowy(czyli różnice pomiędzy samcem a samicą) niewielkie:samiec może mieć dłuższy ogon i nieco większy dziób.
Ary dobierają się w pary na całe życie.Gniazda zakładane są w dziuplach.Białe jaja, w ilości 2-4 sztuk są wysiadywane głównie przez samicę,trwa to 24-25 dni.Pisklęta są karmione przetrawioną treścią żołądka.Młode zostają przy rodzicach przez rok lub dwa lata.Przez ten czas nowe lęgi nie mają miejsca.
Pożywienie:różne owoce i orzechy.Ary posiadają mocny dziób,którym mogą rozbijać twarde skorupy orzechów,z którymi nie poradzą sobie inne ptaki.Czasem uzupełnia dietę o nektar i kwiaty.Znane są z tego,że zjadają niedojrzałe owoce(by uprzedzić innych amatorów tego pożywienia) i połykają glinę,by zneutralizować zawarte w takich owocach substancje chemiczne.Ary żerują w koronach drzew.
Naturalni wrogowie tych papug to węże,małpy(które stanowią zagrożenie głównie dla piskląt)oraz ptaki drapieżne i wielkie koty jak np.jaguar.
Ciekawostki:
  • Do rodzaju Ara należy ok.14 gatunków.

Hiena cętkowana

Nazwa polska:Hiena cętkowana(Hiena plamista)
Nazwa łacińska:Crocuta crocuta
Systematyka:
Rząd: drapieżne(Carnivora),
Rodzina:hienowate(Hyaenidae)
Występowanie:Afryka(cała część środkowa i północna)
Wyglądem nieco przypomina psa.Sylwetkę ma mocną i umięśnioną.Jej głowa oraz oczy są duże.Natomiast uszy-stosunkowo niewielkie.Szczęki hieny są bardzo silne,podobnie jak mięśnie karku.Łapy i pysk są koloru ciemno-brązowego lub czarnego.Sierść jest krótka i szorstka.Ogon hieny jest długi,raczej w ciemnej barwie(czarnej,ciemno-brązowej).Hiena cętkowana ma sierść w kolorze żółtym,brązowawym,rudawym,pokrytą ciemno-brązowymi lub czarnymi plamkami o nieregularnym kształcie.
Długość ciała:ok.100-170 cm;
długość ogona:ok.25-35 cm;
wysokość w kłębie:ok.70-92 cm;
masa ciała:ok.40-85 kg;
długość życia:ok.20-25 lat.
Rozmnażanie:Ciąża u hien cętkowanych trwa zazwyczaj 110 dni.Następnie samica wydaje na świat 1-2 młode.Opiekuje się nimi ok.6 miesięcy.
Odżywianie:Hiena jest padlinożercą.Należy jednak zauważyć,że nie jest to jedyne jej pożywienie,bowiem zwierzę to potrafi polować.Żywi się więc także drobnymi kręgowcami(np.króliki,myszy,szczury,ptaki),zdarza się,że jej łupem padają ssaki o dużych rozmiarach,jak np.antylopy,zebry,bawoły.
Inne gatunki to:hiena pręgowana(Hyaena hyaena),hiena brunatna(Hyaena brunnea).
Ciekawostki:
  • Hiena cętkowana to największy gatunek z rodziny hienowatych
  • Hiena to drapieżnik o najsilniejszym zgryzie
  • Hieny żyją w bardzo licznych stadach(ok.80 osobników),podzielonych na mniejsze grupki

24 kwi 2012

Czy powinniśmy zmieniać krajobraz?

Wiele działań podejmowanych dla korzyści ludzkości obraca się przeciwko nam.Np.budowanie tam i zmienianie biegu rzek może być użyteczne przy nawadnianiu obszarów pustynnych.Jednakże tracimy wiele tej wody,gdy wyparowuje ona z powierzchni ziemi a reszta zapasu zostaje uwięziona w mule.

Czy pogodę da się przewidzieć?

Na przestrzeni wieków naukowcy nauczyli się rozpoznawać różne wzorce pogodowe,które są bardzo użyteczne w prognozowaniu pogody.Stacje meteorologiczne na całym świecie mogą sprawdzać ten wzorzec z dnia na dzień.W dzisiejszych czasach możemy obserwować zbliżające się fronty lub burze,dzięki zdjęciom satelitarnym dającym możliwość całkowitego wglądu w powiększające się wzorce pogodowe.