17 lut 2018

Uratowany w ostatniej chwili.Skarb księżniczki w"Grobowcu złotego skarabeusza"

Niedaleko Rzymu,w mieście Vulci odnaleziono skarb etruskiej księżniczki.Nietknięty skarb niemal w ostatniej chwili zdołano uratować przed złodziejami,prowadzącymi tam nielegalne poszukiwania.Archeolodzy poinformowali,że w miejscu pod nazwą„Grobowiec złotego skarabeusza”,gdzie zakończyli właśnie prace,znajdowały się takie precjoza jak naszyjnik z bursztynu,dwa egipskie amulety ze skarabeuszem w tym jeden właśnie ze złota ozdobne zapinki oraz wyjątkowo rzadkie naczynia stołowe.Bogactwo znaleziska świadczy zdaniem naukowców o tym,że jest to grób księżniczki z czasów rodzącej się arystokracji Etrusków.W grobowcu było też kilka kości owiniętych w cenne płótno.Odkrycie to uznano za tak ważne,że jak ogłosił zarząd znanego terenu wykopalisk na obszarze etruskiej metropolii na początku kwietnia miała przybyć tam międzynarodowa grupa archeologów,by kontynuować prace w nadziei na dalsze znaleziska.Etruskowie zamieszkiwali w starożytności głównie północną część Półwyspu Apenińskiego,co najmniej od VII w.p.n.e.aż do I w.n.e.Następnie zostali podporządkowani i wchłonięci przez rozwijającą się kulturę łacińską,z którą graniczyli od południa.

Padlinożercy czy myśliwi?Nowe badania pokazują jak żyli przodkowie homo sapiens

Życie Naszych przodków i ich krewnych 1,8 mln lat temu nie było bajką piszą naukowcy,którzy ustalili,jak mogło wyglądać ich dawne środowisko życia.Wyniki badań przedstawili w"Proceedings of the National Academy of Sciences".Najnowsza rekonstrukcja dawnego krajobrazu stanowiska paleoantropologicznego zwanego Wąwozem Olduvai(w Tanzanii)pomaga paleoantropologom tworzyć modele i wnioskować,jacy mogli być dawni ludzie:jak żyli,jak zdobywali pokarm(a zwłaszcza białkowy),co jedli i pili oraz jak się zachowywali.Stanowisko to zasłynęło dzięki słynnemu małżeństwu paleoantropologów,Mary i Louisowi Leakeyom.W 1959 r.Mary Leakey odkryła tam tysiące kości zwierzęcych i kamiennych narzędzi.Pracujący tam w ostatnich dekadach naukowcy zbierają próbki gleby,zawierające m.in.szczątki dawnych roślin i kości.Materia organiczna zachowała się dzięki temu,że w pewnym momencie całą okolicę przykryły popioły z odległego o 16 km wulkanu.
Żyły tu dwa gatunki ludzi
Poddając analizom izotopowym zawarty w szczątkach roślinnych węgiel naukowcy mogą wnioskować,starannie i z dużą szczegółowością,na temat krajobrazu,w jakim mogli żyć dawni ludzie.W grę wchodzą dwa gatunki istot człowiekowatych,na których trop naukowcy wpadli dzięki znalezieniu na stanowisku szczątków praludzi i ich narzędzi kamiennych.Jeden Paranthropus boisei miał masywną budowę i niewielki mózg.Homo habilis posiadał bardziej delikatny kościec i większy mózg,przez co zdaniem Ashley o wiele lepiej pasuje do Naszego drzewa rodowego.Osobniki z obu gatunków osiągały wysokość ok.1,4-1,7 m i prawdopodobnie dożywały ok.30-40 lat.
Dieta dawnych ludzi
Z najnowszych badań wynika,że w dawnym Wąwozie Olduvai obecne było źródło słodkiej wody;były tam też bagna,teren leśny i trawiasty.Wśród drzew obecne były palmy i akacje.Badaczom nie wydaje im się,by dawni ludzie wśród nich zakładali obozy.Wnioskując na podstawie dużej koncentracji szczątków kostnych sądzą jednak,że dawni ludzie zdobywali mięso gdzie indziej,a wśród drzew po prostu ją bezpiecznie zjadali.Naukowcy znaleźli na stanowisku tysiące kości zwierząt,np.żyraf,słoni i gnu.Być może dawni ludzie zabijali te zwierzęta dla mięsa,ale mogli też dojadać padlinę pozostawioną przez drapieżniki.Konieczność rywalizacji z lwami,lampartami i hienami nie zwiększała komfortu życia dawnych ludzi,ani ich bezpieczeństwa sugeruje Gail M.Ashley z Department of Earth and Planetary Sciences w School of Arts and Sciences na Rutgers University,która od 1994 r.bada Olduvai.Paleoantropolodzy"zaczynają mieć pojęcie na temat tego,czy przedstawiciele gatunków człowiekowatych aktywnie polowali na zwierzęta stanowiące źródło mięsa,czy raczej pozyskiwali mięso,poszukując padliny zwierząt zabitych wcześniej przez lwy czy hieny"mówi.
Związek drapieżnictwa i rozwoju mózgu
"Kwestia jedzenia mięsa to ważne pytanie,definiujące współczesne badania człowiekowatych podkreśla Ashley.Wiemy,że wzrost wielkości mózgu,czyli ewolucja ludzi,jest prawdopodobnie związany z większą ilością białka".W skład pokarmu dawnych mieszkańców wąwozu mogły też wchodzić pewne gatunki paproci,które również dostarczały białka,a także skorupiaki i ślimaki.Zdaniem badaczy istoty człowiekowate korzystały z badanego stanowiska długi czas,dziesiątki albo setki lat."Nie wydaje Nam się,żeby tam mieszkały mówi Ashley.Raczej korzystały z tego miejsca jako blisko położonego źródła słodkiej wody".
 

Macie tautaż?Macie większą odporność.To hartuje organizm

Pojedynczy tatuaż negatywnie wpływa na funkcjonowanie systemu immunologicznego,ale każdy kolejny hartuje go,czyniąc efektywniejszym w walce z infekcjami czytamy w„American Journal of Human Biology”.Naukowcy z Uniwersytetu Alabamy(USA)przeprowadzili dość nietypowe badanie.Do udziału w nim zaprosili klientów studia tatuażu,a następnie pobrali od nich próbki śliny przed i po wykonaniu zabiegu.Doszli do wniosku,że stres towarzyszący robieniu pierwszego tatuażu osłabia układ odpornościowy i czyni go podatniejszym na infekcje.Jednak każdy kolejny zabieg wzmacnia organizm i pozwala mu skuteczniej bronić się przed chorobami.Badacze mierzyli w ślinie badanych stężenie immunoglobuliny A(czynnika biorącego udział w obronie organizmu) i kortyzolu(hormonu stresu).Zaobserwowali,że u osób poddających się pierwszemu zabiegowi w studiu tatuażu poziom immunoglobuliny A znacznie spadał.Tak wyraźny spadek nie występował już u osób,które robiły sobie kolejny tatuaż były one bardziej odporne na działanie stresu i infekcje.„Robienie sobie tatuażu nie tylko boli,ale może być wyczerpujące.Łatwiej się wtedy przeziębić,bo stres towarzyszący tej sytuacji osłabia obronę organizmu”tłumaczy jeden z autorów badania dr Christopher Lynn.„Po pierwszej reakcji na stres organizm stopniowo wraca do równowagi.Jeśli będzie dalej poddawany tego typu stresującym doświadczeniom,przestanie wracać do punktu wyjścia,a zamiast tego wzmocni swoje systemy obronne”dodaje badacz.
 

Ma rozpoznawać kształty i nurkować.Podwodny robot polskich studentów jedzie na międzynarodowe zawody

Studenckie Koło Naukowe Robotyki Podwodnej z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej buduje podwodnego robota na międzynarodowe zawody MATE 2016.Maszyna,nad którą pracują studenci,to robot typu ROV(Remotely Operated Vehicle)bezzałogowy pojazd głębinowy połączony ze stacją naziemną i sterowany znad powierzchni wody przy pomocy joysticków.Ma się poruszać na głębokości sięgającej 12 metrów.Dzięki kamerce sterująca nim osoba będzie widziała,co dzieje się pod wodą poinformowała PW w przesłanym PAP komunikacie.„Im głębiej ma pracować maszyna,tym wszelkie uszczelnienia muszą być lepsze,tym cięższa musi być konstrukcja"podkreśla Marek Głuchowski,wiceprezes koła,student kierunku Mechaniki i Budowy Maszyn na Wydziale MEiL Politechniki Warszawskiej.Konstrukcja jest prawie gotowa.Pierwsze testy pomyślnie przeszedł kadłub,w którym umieszczona zostanie cała elektronika robota.Konstruktorzy szukają miejsca,w którym mogliby przetestować swojego robota na głębokości 10 metrów."Musimy go rzucić na głęboką wodę i sprawdzić,czy pójdzie na dno"żartuje Marek Głuchowski.Swój projekt studenci zamierzają zgłosić do międzynarodowego konkursu.W tym roku odbywa się on w laboratorium wyporności NASA Johnson Space Center w Houston(USA).Formuła konkursu wymaga od studentów myślenia o sobie jako o przedsiębiorcach.Oprócz zaprojektowania i wykonania robota muszą również przygotować sprawozdania i prezentacje techniczne oraz materiały promocyjne.Jury konkursu ocenia umiejętności robota mierzenie ciśnienia i temperatury pod wodą,ocenę grubości lodu metodami ciśnieniowymi czy pobranie próbki oleju.Robot musi też umieć rozpoznawać kształty.Zawody MATE 2016 odbywają się w dniach 23-25 czerwca 2016 roku.Aby zakwalifikować się do turnieju,członkowie koła muszą nagrać film,na którym widać robota wykonującego jedno z zadań konkursowych.Na ukończenie robota SKN Robotyki Podwodnej potrzebuje jeszcze ok.10 tys.złotych.Udział 7-osobowej drużyny w zawodach to z kolei koszt rzędu 50 tys.zł.

"To zło absolutne w działaniu"mówi prof.Zimbardo we Wrocławiu.Chodzi o totalitaryzm

Totalitaryzm to jest globalny podbój,to eliminacja indywidualnej godności,to zło absolutne w działaniu mówił w sobotę we Wrocławiu amerykański psycholog prof.Philip Zimbardo.Wykład m.in.na temat zła i władzy totalitarnej zorganizowano z inicjatywy Instytutu Pamięci Narodowej.Prof.Zimbardo mówił o różnych obliczach zła,w tym,jak podkreślił,o jego najokrutniejszej postaci jaką jest zło generowane przez systemy władzy.„Współczesne przykłady zła systemowego to m.in.handel ludźmi w celach seksualnych,współczesne niewolnictwo wynikające w głównej mierze z ubóstwa czy na przykład działania chińskiego rządu,który namawia swoich obywateli do palenia papierosów,co będzie skutkowało śmiercią milionów ludzi”mówił psycholog.Amerykański naukowiec podkreślił,że zło absolutne w działaniu to system rządów totalitarnych.„Totalitaryzm to jest globalny podbój,eliminacja indywidualnej godności.To jest sposób myślenia,którego istotą jest ekstremalne nadużycie władzy”mówił.Dodał,że badania prowadzone nad systemami totalitarnymi dowodzą,że wszystkie dyktatury rodziły się od małych kroków.„Na początku jest ograniczenie wolności słowa,później kontrola mediów,następnie kontrola sądownictwa,później politycy zastępują wybieralnych przedstawicieli,następnie więzieni są krytycy reżimu,kolejny krok to odwoływanie wyborów,później władza wojskowa bądź religijna i w ostateczności całkowita dominacja polityczna”mówił.
Wychowanie przez propagandę
Prof.Zimbardo wskazywał również na rolę edukacji i propagandy w narodzinach systemów totalitarnych.„W nazistowskich Niemczech dzieci w szkołach czytały książki o wspaniałych Aryjczykach i odrażających Żydach.Zabiegi propagandowe zmierzały do tego,aby nastawiać naród przeciwko jakiemuś wrogowi.Zło zawsze rozpoczynało się od propagandy,od kształtowania umysłów ludzkich za czymś lub przeciw czemuś.Tak jest i dziś.Widziałem na Węgrzech rządowe bilbordy mówiące o tym,że emigranci przyjadą,by zabrać Węgrom miejsca pracy.To jest typowy działanie zmierzające do tworzenia strachu przed nieznanym”mówił.
Polscy bohaterowie walki z totalitaryzmami
Część wykładu prof.Zimbardo poświęcił polskim bohaterom szerzej znanym poza granicami kraju.Wymienił m.in.Kazimierza Pułaskiego,Tadeusza Kościuszkę,Józefa Piłsudskiego,Jana Karskiego,rotmistrza Witolda Pileckiego,Irenę Sendlerową czy Lecha Wałęsę.Wykład prof.Zimbardo został poprzedzony polską premierą amerykańskiego filmu„The Stanford Prison Experiment”,który jest sfabularyzowaną prezentacją słynnego eksperymentu więziennego przeprowadzonego przez tego naukowca w 1971 r.

Polscy naukowcy odkryli kolejną tajemnicę kwantów.Tu filozofia spotkała się z fizyką

Naukowcy czasem żartem pytają czy Księżyc istnieje,kiedy nikt na niego nie patrzy.Kiedy mówimy o fizyce kwantowej żarty się kończą i pytanie staje się jak najbardziej uzasadnione.Polscy naukowcy brali udział w badaniu,które zbudowało most między informatyką a filozofią.Co z cechami cząstki,zanim zdemaskuje się je pomiarem?Nie wiadomo!Bo czasem sama obserwacja może zmienić rzeczywistość!Gdyby nie ten dziwny fakt,pewne protokoły komunikacyjne stosowane w informatyce kwantowej nie miałyby przewagi nad tradycyjnymi pokazali m.in.polscy fizycy.Fizycy pokazali nieznane wcześniej połączenie między informatyką kwantową a...filozofią dotyczącą świata kwantów.Badania ukazały się w marcu w prestiżowym czasopiśmie PNAS.W swoich badaniach uczeni wykazali nieznane wcześniej powiązania między tzw.efektem redukcji złożoności a nierównością Bella."To,co robimy,to filozofia stosowana"śmieje się w rozmowie z PAP kierownik badania prof.Michał Horodecki z Wydziału Matematyki,Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Gdańskiego.
KSIĘŻYC JAK SIĘ PATRZY
Naukowcy czasem żartem pytają czy Księżyc istnieje,kiedy nikt na niego nie patrzy.W świecie makroskopowym odpowiedź jest oczywista:no pewnie,że tak!Ale w kwantowej skali pytanie o właściwości jakiegoś obiektu przed jego obserwacją nie jest już tak banalne.Czasem bowiem to sam fakt obserwacji kształtuje rzeczywistość.Prof.Horodecki tłumaczy to na przykładzie pomiaru pędu czy położenia cząstki."To,że zarejestrowaliśmy pęd cząstki podczas pomiaru,nie znaczy,że możemy zakładać,że ta cecha istniała przed pomiarem.W ogóle nie powinniśmy sobie wyobrażać,że przed pomiarem jakieś właściwości były.Nawet nie wiem,jak nazwać sytuację,jaka ma miejsce przed pomiarem.Bo to się kłóci z Naszym postrzeganiem świata"przyznaje prof.Michał Horodecki.Dodaje,że ludzka wyobraźnia nie za bardzo radzi sobie z zagadkami kwantowego świata.To jednak,z czym nie radzi sobie wyobraźnia,można czasem opisać w języku matematyki.To,że sam fakt obserwacji kreować może rzeczywistość,ma postać tzw.nierówności Bella."Jeżeli obserwacja pokazuje rzeczywistość,która przed pomiarem już istniała,nierówność jest spełniona.Ale w obserwacjach dotyczących mechaniki kwantowej kiedy to pomiar wykreował rzeczywistość nierówność ta spełniona już nie jest"mówi fizyk.
KWANTY UPRASZCZAJĄ KOMUNIKACJĘ?
Nierówność Bella silnie związana jest z filozofią dotyczącą mechaniki kwantowej.Naukowcy jednak pokazali,że podejście to można powiązać z tzw.efektem redukcji złożoności informacyjnej mającym znaczenie w zupełnie innym dziale nauki o świecie cząstek w informatyce kwantowej."Załóżmy,że jest bardzo wiele osób,które chcą się umówić na spotkanie i muszą znaleźć wspólne okienko przesyłając informacje na jeden z komputerów.Komputer ma więc dane z różnych miejsc i musi z nich wyliczyć łączną funkcję.Ale pytanie,jak to zrobić,wymieniając przy tym jak najmniej informacji.Ta ilość wymienianej informacji to w uproszczeniu złożoność komunikacyjna"opowiada prof.Horodecki.W klasycznych komputerach wszystko jest jasne wiadomo,jakie są ograniczenia i,że nie da się ich przeskoczyć.Ale co innego,kiedy do gry wchodzą ze swoimi możliwościami komputery kwantowe z nowymi protokołami komunikacyjnymi,wykorzystujące w przetwarzaniu informacji m.in.zjawisko superpozycji.Otóż okazuje się,że dzięki mechanice kwantowej w problemach tego typu da się ograniczyć ilość przesyłanych informacji."Kwantowe stany pozwalają więc zmniejszyć ilość zasobów komunikacyjnych potrzebnych,żeby jakąś funkcję obliczyć.Dzięki nim można więc zmniejszyć ilość przesyłanych informacji"tłumaczy naukowiec.Ta możliwość to tzw.redukcja złożoności komunikacyjnej.
MOSTY MIĘDZY INFORMATYKĄ A FILOZOFIĄ
Czy redukcja problemu złożoności a więc przewaga niektórych protokołów kwantowych nad tradycyjnymi związana jest jakoś z naturą cząstek?A więc z tym,że to dopiero pomiar"przyszpila"cząstki i ustala ich właściwości?"Prawdę powiedziawszy,to zawsze byłem przekonany,że te efekty są ze sobą powiązane.Ale okazało się,że jeszcze nikt tego nie dowiódł"stwierdza prof.Michał Horodecki.I przyznaje,że potrzeba było sporej pracy,żeby taki związek pokazać."W Naszej pracy pokazaliśmy,że w redukcji złożoności kwanty tylko dlatego się mogą przydać,że przed pomiarem nie można nic powiedzieć o ich cechach.Nie da się więc ich zasymulować w postaci bitów.A duża korzyść z korzystania z kwantów wynika właśnie z nierówności Bella.Gdyby rzeczywiście cecha cząstki istniała przed pomiarem,niepotrzebne byłyby Nam kwanty,a wystarczyłaby tradycyjna informatyka"opowiada naukowiec."Do tej pory wiedziano mówiąc z grubsza jak od filozofii dojść do informatyki.Natomiast nie było odwrotnego rezultatu:jak od informatyki dojść do filozofii.Czyli gdy ktoś mi pokaże jakiś protokół redukcji złożoności komunikacyjnej,mam wskazać na stojącą za nim filozofię złamać jakąś nierówność Bella.Dzięki Naszym badaniom domknęliśmy więc problem"komentuje prof.Horodecki."Nasza praca nie zmierzała ku temu,by ulepszać protokoły.Chcieliśmy zbudować pomost między dwoma obszarami wiedzy.Pokazać,że to,co może być zastosowane,wiąże się z pewnym efektem filozoficznym"zaznacza fizyk.W badaniach brali udział naukowcy z kilku polskich uczelni zrzeszonych w Krajowych Centrum Informatyki Kwantowej(Uniwersytety:Gdański,Jagielloński,Adama Mickiewicza w Poznaniu,Politechnika Gdańska)oraz z Cambridge i Centrum Wiskunde&Informatika w Amsterdamie.Polscy naukowcy byli wspierani byli przez Narodowe Centrum Nauki oraz z grantów unijnych(QESSENCE,ERC Advanced Grant QOLAPS,RAQUEL).

To,co mówili Wam na lekcjach biologii nie jest prawdą.Dotychczasowa wiedza o mózgu do zmiany

"Podręczniki biologii uczą,że ludzki mózg jest podzielony na osobne części.Każda z nich odpowiada jednemu zmysłowi.Jako dogmat przyjęto,że analizą tego czego dotykamy zajmuje się kora dotykowa.Gdy coś widzimy,analizę przeprowadza zaś kora wzrokowa.Za wrażenia słuchowe odpowiada zaś kora słuchowa"wyjaśnia PAP dr hab.Marcin Szwed z Uniwersytetu Jagiellońskiego.Kierowany przez niego zespół przeprowadził badania,które zmieniają dotychczasową wiedzę na ten temat.Wyniki ich prac pokazują,że mózg może zmienić zadania przypisywane poszczególnym obszarom kory,jeśli odpowiednio go pobudzimy."Gdy poświęcimy wystarczająco dużo czasu i energii na nauczenie się jakiejś skomplikowanej czynności,możemy stworzyć nowe połączenia mózgowe,które funkcjonują ponad tym podziałem”mówi dr Szwed.Ludzki mózg potrafi przeorganizować się znacznie bardziej,niż dotąd sądzono.Jeśli długo uczymy się trudnej czynności,to jego poszczególne części"przejmują"od siebie obowiązki i zmieniają role,tak samo jak u osób nagle tracących wzrok wykazali polscy naukowcy.

Ta kobieta obroniła doktorat mając 90 lat.Dalej uważacie,że na cokolwiek może być za późno?

Po 30 latach prac badawczych pewna mieszkanka Francji obroniła doktorat w wieku 90 lat donosi dziennik"New York Times".Nie do niej jednak należy tytuł najstarszej doktorantki na świecie.Colette Bourlier nie kryła wzruszenia wychodząc z XIX-wiecznej auli uniwersytetu Franche-Comte w Besancon,gdzie przez ponad dwie godziny wytrwale broniła rozprawy doktorskiej zatytułowanej"Pracownicy napływowi w Besancon w drugiej połowie XX wieku".Praca dostała najwyższą ocenę komisji,a promotor określił ją jako bardzo rzeczową i analityczną.Pani Bourlier,była nauczycielka geografii i historii,otworzyła przewód doktorski po przejściu na emeryturę w 1983 roku.Od tamtej pory przeprowadziła szereg rozmów z imigrantami w Besancon,głównie kobietami z Algierii,Włoch i Portugalii.Liczącą 400 stron pracę napisała w całości odręcznie.Pytana,dlaczego zajęło jej to tyle czasu,odparła:"Trochę to trwało,bo robiłam sobie przerwy".Najstarszą osobą uhonorowaną dotąd stopniem doktora nauk była prawdopodobnie Ingeborg Rapoport,która w czerwcu 2015 r.w wieku 102 lat obroniła w Niemczech rozprawę o błonicy.Przewód doktorski miała zakończyć 80 lat wcześniej,ale nie mogła złożyć ostatniego ustnego egzaminu,bo na przeszkodzie stanęły antysemickie ustawy III Rzeszy.Dr Rapoport została co prawda wychowana w religii protestanckiej,ale jej matka była Żydówką.Inną rekordzistką była Lis Kirkby,która w 2014 roku na uniwersytecie w Sydney obroniła pracę poświęconą bezrobociu podczas Wielkiego Kryzysu w Australii.Miała wówczas 93 lata.Wcześniej zajmowała się przeróżnymi zajęciami:angażowała się w politykę,grała w operze mydlanej a także pracowała jako dziennikarka,a nawet hodowała owce.

Zagadka Trójkąta Bermudzkiego rozwiązana?Przyczyną moga być wybuchy metanu

Eksplozje metanu mogą tłumaczyć zaginięcia statków i samolotów na obszarze,którego wierzchołki wyznaczają Miami,Bermudy i Puerto Rico twierdzą naukowcy z Norweskiego Uniwersytetu Arktycznego.Uważają,że znaleźli rozwiązanie zagadki Trójkąta Bermudzkiego.Ich zdaniem dochodzi tam od uwalniania się wielkich ilości metanu.Badacze znaleźli w dnie Morza Barentsa u wybrzeży Norwegii liczne kratery.Prawdopodobnie nagromadzony tam w formie przypominającego lód hydratu metan uwalniał się nagle,pozostawiając po sobie wgłębienia o głębokości 45 metrów i średnicy trzech czwartych kilometra.Możliwe,że podobne zjawiska zachodzą także w Trójkącie Bermudzkim.Metan bezbarwny i bezwonny,łatwopalny gaz powstaje podczas procesów rozkładu na przykład ze szczątków organicznych.Choć w normalnych warunkach nie miesza się z wodą,wysokie ciśnienie na dnie oceanu sprawia,że cząsteczki wody i metanu tworzą stosunkowo trwałe połączenia,zwane klatratami.Klatraty mogą jednak ulegać nagłemu rozpadowi zjawisko to dobrze znają pracownicy platform wiertniczych.
Hipoteza pasuje do statków,ale co z samolotami?
W roku 2014 na Syberii pojawiły się tajemnicze kratery,które okazały się być śladami po uwalniającym się spod ziemi metanie.Nie wiadomo na razie,czy takie zjawisko zachodzi w Trójkącie Bermudzkim.Wydostając się z wody,ogromny bąbel mógł powodować gwałtowne turbulencje i zalanie statku ogromną ilością wody lub jego przełamanie się i zatonięcie.Gęstość przesyconej gazem wody mogła spadać tak gwałtownie,że statek szedł na dno jak kamień.Trudniej wyjaśnić w ten sposób przypadki zaginięcia samolotów,jednak wlatując w obszar o dużym stężeniu metanu samolot mógłby wywołać jego eksplozję,ulegając w konsekwencji zniszczeniu.Gwałtowna natura tego rodzaju erupcji mogłaby tłumaczyć,dlaczego z zaginionymi jednostkami nie udawało się nawiązać kontaktu.

Ten materiał jest jak czarna dziura.Najczarniejsza z czerni

Nowa czarna powłoka stworzona przez naukowców jest tak czarna,że nie udało się zmierzyć odbitego od niej światła poinformowała firma Surrey NanoSystems.W roku 2014 brytyjscy naukowcy z National Physical Laboratory opracowali najczarniejszy ze znanych materiałów Vantablack.Zbudowany z nanorurek,odbijał tylko 0,035 proc.padającego światła widzialnego.Aby skomercjalizować to osiągniecie,powołano Surrey NanoSystems.Teraz wynik udało się poprawić,chociaż nie wiadomo dokładnie,jak bardzo.Nie ma bowiem na świecie takiego spektrometra,który mógłby zmierzyć ile światła odbija ulepszony Vantablack.
Sekret nanorurek
Nie jest to farba czy pigment,ale powłoka zbudowana z pionowo ustawionych względem powierzchni nanorurek(na 1 centymetrze kwadratowym mieści się ich około miliarda).Fotony światła wpadają w luki pomiędzy nanorurkami,ale nie są w stanie się wydostać spomiędzy nich.W rezultacie mamy do czynienia z powierzchnią niemal idealnie czarną nawet jeśli jest bardzo nierówna,nie widać tego,ponieważ oko nie odbiera odbitego od niej światła.Powłoka z Vantablack może znaleźć zastosowanie na przykład w kalibracji urządzeń optycznych,aparaturze wojskowej i kosmicznej czy teleskopach(pokryte takim materiałem wnętrze teleskopu wygasza pogarszające jakość obrazu odblaski).Materiał zainspirował także artystów,zwłaszcza,że pojawiła się nieco„jaśniejsza”wersja S-VIS(pochłania„tylko”99,8 proc.światła,ale można go nakładać bez podgrzewania powierzchni do temperatury 400 stopni Celsjusza,bo jest dostępny w postaci sprayu).
Bezdenna czeluść
Światowej sławy rzeźbiarz sir Anish Kapoor powiedział BBC,że przestrzeń pokryta Vantablack byłaby delikatnie mówiąc niepokojąca.Można by tam stracić poczucie kierunku,czasu,a nawet własnej tożsamości.Pokryte powłoką wypukłe lub wklęsłe kształty wydają się płaską czarną plamą lub bezdenną czeluścią,co jest bardzo mylące.Jednak nie wszyscy artyści będą mogli ściemniać w ten sposób,co Kapoor ku oburzeniu kolegów wykupił on bowiem wyłączne prawo do artystycznego wykorzystania Vantablack.“Czerń jest dla świata sztuki jak dynamit(…)Wszyscy najlepsi artyści Turner,Manet,Goya stosowali czystą czerń.Nigdy nie słyszałem,aby artysta zmonopolizował materiał“powiedział Daily Mail Christian Furr,najmłodszy artysta,jakiemu kiedykolwiek zezwolono na namalowanie królowej Anglii.Furr chciał użyć Vantablack w serii obrazów„Animals”.

Tego nikt się po nich nie spodziewał.Plemniki potrafią działać w grupie

Badania pokazały,że plemniki potrafią pracować w grupie.To zaskakujące,bo przecież wyścig do komórki jajowej najczęściej może wygrać tylko jeden.Plemniki skupiają się w zwarte grupy,gdy otaczająca ciecz wykazuje właściwości lepko sprężyste ogłoszono podczas konferencji American Physical Society w Baltimore.Ciecze lepko sprężyste(wiskoelastyczne)mają właściwości pośrednie między ciałem stałym a cieczą pod wpływem nacisku zmieniają kształt,ale także ulegają naprężeniom„sprężynują”.Takie właściwości mają na przykład farby,miód,niektóre polimery,zawiesiny białek w wodzie oraz śluz występujący w drogach rodnych.
Bycze plemniki tworzą grupy
Obserwując bycze plemniki pływające w płynach o różnych właściwościach fizycznych,zespół doktora Chih-Kuan Tunga z North Carolina A&T State University zaobserwował,że wiskoelastyczność skłania je do pływania w zwartych grupach.Im bardziej wiskoelastyczny płyn,tym większe tworzą się grupy.Natomiast w nieelastycznych płynach niezależnie od tego czy były gęste,czy rzadkie plemniki pływały pojedynczo.Możliwe,że do powstawania grup przyczynia się sposób,w jaki wiskoelastyczny płyn oddziałuje na poruszającą się wić plemnika.Zespół doktora Tunga zainteresował się sposobem,w jaki tworzą się pływające gromadki plemników.Zauważyli,że jest to proces dynamiczny niektóre plemniki dołączają do grupy,inne ją opuszczają.Całość przypomina zachowanie cząsteczek na granicy cieczy i gazu.Płynące razem plemniki zachowują się jak cząsteczki cieczy,swobodnie pływające jak cząsteczki gazu.Jak podkreśla doktor Tung,nie chodzi tylko o fizyczną osobliwość plemniki naprawdę muszą pływać w takich warunkach,zatem problem może mieć znaczenie na przykład dla badań nad niepłodnością i antykoncepcją.
Zaskakujące zachowanie
Choć plemniki ostro konkurują o pierwszeństwo zwykle jest tylko jedna komórka jajowa do zapłodnienia u wielu gatunków,w tym człowieka występuje pomiędzy nimi swego rodzaju kooperacja.Plemniki gryzoni maja nawet haczykowate główki,pozwalające formować całe„pociągi”.Możliwe,że plemniki z uwagi na prostą budowę(zwłaszcza brak mózgu)okazałyby się dobrym modelem do badania zachowań zbiorowych jak w stadzie ptaków czy ławicy ryb.

Ta żaba może kiedyś uratować Wam życie.Konkretnie jej piana

Wyjątkowo stabilna piana,która chroni jaja południowoamerykańskiej żaby,może znaleźć zastosowanie przy opatrywaniu ran i oparzeń informuje serwis BBC News.Pięciocentymetrowa żaba tungara(Engystomops pustulosuss)składa skrzek na powierzchni małych stawów.Podczas kopulacji samica wydziela zawierającą białka substancję,którą tylnymi nogami ubija na pianę samiec.Unoszące się na wodzie piankowe gniazdo zabezpiecza skrzek przed drapieżnikami,zmianami temperatury,promieniami słonecznymi,wyschnięciem i zakażeniem.Dr Paul Hoskisson i jego koledzy ze Strathclyde University uzyskali syntetyczną wersję żabiej piany.Spośród co najmniej sześciu obecnych w niej białek udało się na razie uzyskać cztery,przy czym dwa z nich wytwarzają odpowiednio zmienione genetycznie bakterie Escherichia coli.Gdy w celach badawczych naukowcy nasycili odtworzoną pianę barwnikiem,był on uwalniany w stałym tempie przez okres do siedmiu dni.Kolejny eksperyment polegał na nasyceniu piany antybiotykiem wankomycyną.Przez dwie doby udało się zahamować wzrost bakterii(gronkowca złocistego)w hodowli ludzkich komórek naskórka.Komórki pozostały nienaruszone.Zdaniem autorów badań tego rodzaju piana mogłaby w przyszłości pomóc pacjentom z zakażonymi ranami oraz oparzeniami,chroniąc regenerującą się tkankę i jednocześnie dostarczając leków.
W pół drogi do żabiej technologii
Odtworzona przez człowieka piana jest jednak wciąż mniej stabilna od żabiej,dlatego potrzebne będą dalsze badania.Dr Hoskisson uważa,że jego zespół wciąż jest w połowie drogi.Jeśli uda się osiągnąć założone parametry,można będzie rozpocząć trwające kilka lat badania na ludziach.Dotychczasowe wyniki badań autorzy zaprezentowali podczas dorocznej konferencji Microbiology Society w Liverpoolu.

Poznajcie sowie tajemnice w Kuźnicy.Co wiecie o sowie-sąsiadce?

W piątek 1 kwietnia 2016,w Międzynarodowy Dzień Ptaków,w Kuźnicy na Mierzei Helskiej można było poznać tajemnice sów,szczególnie migrujących informuje organizator,Fundacja Akcja Bałtycka.Miejscem wydarzenia była tradycyjnie Terenowa Stacja Obrączkowania Ptaków programu badawczego Akcja Bałtycka.Spotkanie rozpoczęło się za dnia,o godz.17:00,warsztatami rękodzielniczymi.W ich trakcie mali i duzi samodzielnie szyli miniaturowe sówki-zawieszki.Po zachodzie słońca uczestnicy wydarzenia mieli szansę zobaczyć,jak wygląda praca ornitologa obrączkującego ptaki w sezonie migracji sów.Od godz.20:00 do 5:00 rano można było uczestniczyć w kontrolowaniu sieci ornitologicznych,a pomiędzy kontrolami zaplanowano spotkania przy ognisku i słuchanie opowieści o wędrownych sowach.O godzinie 21.30 odbył się leśny pokaz filmu pt."Płomykówka sowa z sąsiedztwa".W Nocy Sów można wziąć udział o dowolnej godzinie.Organizatorzy sugerowali,żeby zabrać ze sobą latarki(najlepiej czołówki),własny prowiant na ognisko i dobry humor,polecali również zabranie karimat do siedzenia przy ognisku.Szczegóły akcji znajdziecie na tej stronie oraz wydarzeniu na Facebooku.

Cyber-dziewczyna szaleje.Jak sztuczna inteligencja pokochała seks i Adolfa Hitlera

Sztuczna inteligencja firmy Microsoft wymknęła się spod kontroli i stała się...internetowym hejterem!Opracowany przez firmę Microsoft chatbot dzięki wymianie myśli z użytkownikami Twittera zaczął hejtować i robić rasistowskie uwagi informuje serwis BBC News.Tay(skrót od Taylor),eksperymentalny program sztucznej inteligencji został zaprojektowany przez Microsoft i firmę Bing z myślą o interakcji z osobami wieku od 18 do 24 lat używa typowego dla nich języka(dużo krótkich wiadomości i emotikonek) i uczy się zachowań zaobserwowanych na Twitterze.Tay,wirtualna dziewczyna,pracowała także z grupą,w skład której wchodzili specjaliści od komicznych improwizacji.Miała zabawiać użytkowników dowcipną konwersacją.Kto z kim przestaje,takim się staje.Już po 24 godzinach firma zaczęła edytować niektóre z najbardziej kontrowersyjnych tweetów chatbota(adres @tayandyou)ze względu na przejęte od rozmówców wulgaryzmy,nazistowskie i rasistowskie uwagi oraz politycznie kontrowersyjne wypowiedzi(jak nawoływanie do ludobójstwa,czy twierdzenie,że feministki powinny smażyć się w piekle,a Hitler miał rację).Poza prostymi tematami politycznymi rozmowa się nie kleiła,bo Tay niewiele wiedziała o muzyce popularnej czy telewizji.Komentujący zdarzenie internauci wyrażali zaniepokojenie kierunkiem,w jakim tak łatwo zbacza sztuczna inteligencja.Twórcy programu zapowiedzieli„wprowadzenie pewnych poprawek”.
 

Na tropie skarbów i wraków.Podwodne poszukiwania w Kołobrzegu

Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu planuje w roku 2016 rozpoczął poszukiwania podwodnych stanowisk archeologicznych w okolicy wejścia do kołobrzeskiego portu.Stąd pochodzą cenne zabytki,ale nigdy nie było tu systematycznych badań mówi dyrektor muzeum.Wynikiem badań ma być dokumentacja archeologiczno-konserwatorska zgodna z wytycznymi programu Archeologiczne Zdjęcie Polski(AZP)dla podwodnych stanowisk archeologicznych.Przedsięwzięcie zyskało akredytację Narodowego Instytutu Dziedzictwa,kierującego programem AZP oraz otrzymało z ministerstwa kultury blisko 100 tys.zł dofinansowania."Port w Kołobrzegu funkcjonuje od kilkuset lat,a żegluga w tym rejonie była bardzo intensywna"powiedział PAP dyrektor kołobrzeskiego muzeum Aleksander Ostasz."Nie wszystkie jednostki docierały do portu,ale z różnych powodów tonęły.Mamy sporo informacji o przedmiotach,które zostały znalezione na morzu w tym rejonie,ale nikt nie prowadził tu badań dna morskiego.To są białe plamy na mapach"dodał Ostasz.
Co kryje woda
"W samym muzeum znajduje się bardzo dużo przedmiotów podarowanych przez rybaków,którzy wydobyli je z morza"powiedział."Wśród nich są elementy starych żaglowców,takie jak różnego rodzaju bloczki drewniane,kotwice,czy kabestan.Z okresu drugiej wojny światowej mamy natomiast duże elementy niemieckiego myśliwca Focke-Wulf 190,który został wydobyty przy główkach portu"mówił Ostasz.Badania w terenie mają ruszyć latem br."Program prac badawczych zakłada przebadanie części akwenu o powierzchni około dziewięciu kilometrów kwadratowych pod kątem obecności potencjalnych stanowisk archeologicznych"powiedział PAP kierownik badań Michał Grabowski."Chcemy do tego celu wykorzystać zarówno sprzęt hydroakustyczny,który pozwoli Nam w sposób pełny rozpoznać przeznaczony do badań obszar,jak i zespół doświadczonych w archeologicznych pracach podwodnych płetwonurków,który zweryfikuje informacje pozyskane z sonaru"tłumaczył Grabowski.Obecnie zespół specjalistów z muzeum prowadzi kwerendę archiwalno-źródłową."Chcielibyśmy jak najrzetelniej przygotować się do realizacji badań i zyskać jak najwięcej informacji zanim przystąpimy do właściwych prac na morzu"dodał Grabowski.
Każdy trop będzie sprawdzony
"Nie wiem,czy odnajdziemy jakieś wraki i w jakim będą stanie,jeśli trafimy na nie,ale nikt wcześniej tego nie robił i wszystko jest tutaj możliwe"mówił Ostasz,pytany o spodziewane rezultaty badań.Kołobrzeskie muzeum zaprasza do współpracy wszystkich,którzy interesują się morską historią Kołobrzegu.Instytucji szczególnie zależy na informacjach dotyczących potencjalnych stanowisk wrakowych wokół kołobrzeskiego portu.Jak mówi Ostasz,wielu cennych informacji mogą udzielić płetwonurkowie,którzy uczestniczyli w akcjach kasowania wraków,będących przeszkodami nawigacyjnymi w tym rejonie. 

9 lut 2018

Skąd atrament z metalem w Herkulanum?Taki rodzaj wprowadzono trzy wieki po zagładzie miasta

Ślady metalicznego atramentu odnaleziono na papirusach pochodzących z Herkulanum donosi międzynarodowy zespół naukowców na łamach„Scientific Reports”.Dzięki nowej technologii obrazowania rentgenowskiego udało się odczytać tekst z wnętrza zwoju papirusowego pochodzącego z rzymskiego Herkulanum.Wiele zwojów odnalezionych w tym mieście zachowało się w bardzo złym stanie.Są one zwęglone,niezwykle kruche i nie można ich rozwinąć bez poważnego uszkodzenia.W 79 r.n.e.potężna erupcja Wezuwiusza zniszczyła dwa miasta rzymskie,Pompeje i Herkulanum,zasypując je gorącym popiołem.Od czasów nowożytnych trwają tam intensywne prace archeologiczne,dzięki którym odsłania się życie codzienne mieszkańców cesarstwa rzymskiego.W Herkulanum odkryto też bogatą bibliotekę filozofa epikurejskiego,Filodemosa z Gadary.Składa się ona,niestety,ze zwęglonych zwojów papirusowych,z których tylko część udało się rozwinąć i odczytać.Jednak dzięki intensywnym pracom papirologów odczytano wiele tekstów starożytnych nieznanych z innych źródeł.
Ołów w atramencie o trzy wieki za wcześnie
Najnowocześniejsza technologia okazuje się w tych badaniach niezwykle pomocna.Przy użyciu synchrotronu odczytano tekst pochodzący z wnętrza zwęglonego papirusu.Było to możliwe dzięki temu,że w antycznym atramencie znajdowały się śladowe ilości metalu.Dotąd uważano,sugerując się m.in.opisem Pliniusza Starszego w jego„Historii naturalnej”,że w tamtych czasach skład atramentu oparty był na węglu.Sądzono,że metal znalazł się w składzie atramentu dopiero w IV w.n.e.kiedy upowszechniał się pergamin.Okazało się jednak,że było inaczej.Międzynarodowy zespół naukowców z Europy odkrył ślad metalu w dwóch papirusach z Herkulanum.Analiza wykazała,że jest to ołów i, że nie pochodzi on z wody.To odkrycie zarówno rzuca nowe światło na dzieje piśmiennictwa,jak i daje nadzieję na odczytanie kolejnych zwojów z Herkulanum.

Myśleliście,że malaria to tylko problem ludzi?Dinozaury też na nią chorowały

Malaria pojawiła się ok.100 mln lat temu,w czasach,gdy na Ziemi królowały dinozaury.O wynikach najnowszych badań można przeczytać na łamach„American Entomologist”.Sądzono dotąd,że malaria pojawiła się znacznie później, jakieś 15 mln-8 mln lat temu.Najnowsze analizy dowodzą,że malaria pojawiła się ok.100 mln lat temu,a pierwsze ucierpiały najprawdopodobniej gady.Dzisiaj na malarię chorują również ptaki i ssaki.Obecnie malaria stanowi poważne zagrożenie dla człowieka.Szacuje się,że rocznie z powodu choroby umiera ok.400 tys.ludzi.Malarię wywołują pierwotniaki z rodzaju Plasmodium przenoszone przez samice komarów Anopheles(wektory malarii).Jednak w dawnych czasach wektorami malarii były również inne owady wyjaśnia prof.George Poinar Jr.z Oregon State University(USA).Jego zdaniem,100 mln lat temu malarię mogły przenosić muchówki,natomiast komary prawdopodobnie zaczęły przenosić chorobę ok.20 mln lat temu.Poinar jest światowej klasy ekspertem od owadów uwięzionych w bursztynach przed milionami lat.W jednej ze swoich książek zasugerował,że dinozaury mogły wyginąć m.in.na skutek chorób przenoszonych przez owady.Uderzenie ogromnego meteorytu ok.66 mln lat temu miałoby tylko przypieczętować wyginięcie osłabionej populacji dinozaurów.
 

Zmiany klimatu uderzają w ptaki.Podsumowanie 30-letnich badań w USA i Europie

Obserwowane w ostatnich dekadach zmiany liczebności ptaków są napędzane zmianami klimatu.Zależnie od miejsca występowania,ptaki z jednego gatunku mogą lepiej lub gorzej znosić ich skutki.Potwierdziły to analizy wyników wieloletnich obserwacji prowadzonych w Europie i USA.Na zmieniające się warunki ptaki reagują z reguły na poziomie całych populacji zmianami liczebności czy przesunięciem granic występowania.Reakcja może też dotyczyć zachowania albo fizjologii poszczególnych osobników,które wcześniej zaczynają migrację albo coraz lepiej przystosowują się do życia w upale.Do rzadkości należą jednak analizy danych na temat wielu ptasich populacji naraz,należących do licznych gatunków podkreślają autorzy najnowszej publikacji w"Science",naukowcy i przyrodnicy z USA i 17 państw Europy.Polskimi współautorami pracy są dr hab.Przemysław Chylarecki z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w Warszawie oraz Tomasz Chodkiewicz z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.Dane opracowano w Durham University w Wielkiej Brytanii.
30 lat obserwacji
W ramach nowej pracy naukowcy analizowali reakcję ptaków na zmiany klimatu na terenie Europy i Stanów Zjednoczonych.Przyglądali się jednak nie tyle gatunkom jako takim,co gatunkom w kontekście poszczególnych państw Europy i stanów USA.Opracowali specjalny indeks,który pozwala ocenić sytuację gatunku zależnie od miejsca jego życia,w kontekście zmian klimatu."Takie podejście pozwala uchwycić subtelności związane z sytuacją gatunków w różnych państwach.Na przykład to,czy w obliczu zmian klimatu krajowa populacja danego gatunku rośnie,czy maleje"tłumaczy dr Chylarecki.W pracy wykorzystano ogromną liczbę danych,pochodzących z obserwacji prowadzonych przez niemal 30 lat(1980-2009).Obserwacje dotyczyły ptaków prowadzących lęgi na terenie Europy i USA,odpowiednio 145 i 380 gatunków.
Zyskują dudki,tracą gile
Wyniki wskazują na to,że z punktu widzenia gatunku klimat może się zmieniać inaczej,zależnie od tego,gdzie mu się przyglądamy."Temu samemu gatunkowi klimat może się zmieniać na lepsze w jednej części Europy,a w innej na gorsze"zauważa dr Chylarecki.Badania udowodniły,że gatunki,którym w danym państwie klimat zmieniał się na lepsze,konsekwentnie zwiększały swą liczebność,podczas gdy gatunki,którym w danym miejscu warunki klimatyczne pogarszały się zmniejszały swą liczebność.Jeśli chodzi o Polskę,przykładami gatunków,którym w ostatnich dwóch dekadach klimat sprzyja,jest dudek,krętogłów,potrzeszcz,dzięcioł zielony,kląskawka czy trzciniak.Do drugiej grupy której klimat nie sprzyja i która się kurczy,należy sikora czarnogłówka,świergotek łąkowy czy gil wylicza naukowiec z MiIZ PAN.Analizy potwierdziły też,że generalnie na całej półkuli północnej gatunki zmieniają zasięgi.Północne zasięgi występowania różnych grup ptaków przesuwają się coraz bardziej na północ.W miejsce gatunków o zasięgach najbardziej północnych wchodzą inne,żyjące dotychczas bardziej na południu."W efekcie dochodzi do przebudowy składu zgrupowania pospolitych ptaków.A to właśnie pospolite ptaki decydują o tym,co się dzieje w ekosystemie.I choć lubimy gatunki rzadkie i często się na nich koncentrujemy,to tak naprawdę cały przepływ energii i materii w ekosystemach jest zdominowany przez gatunki pospolite,których jest najwięcej"mówi dr Chylarecki.
Trzy grzechy ludzkości
Wnioski z badania rzucają nowe światło na problem skutecznej ochrony ptaków.Dr Chylarecki podkreśla,że obserwowane na świecie zagrożenie bioróżnorodności od dawna przypisuje się dwóm wiodącym czynnikom.Po pierwsze temu,że niszczymy zwierzętom siedliska:zabieramy im specyficzne miejsca,niezbędne do przeżycia.Po drugie bezpośrednio je tępimy,np.do nich strzelamy,jak np.do nosorożców czy słoni"mówi."Ta praca pokazuje,że istnieje trzeci,szalenie ważny czynnik niekorzystnego oddziaływania ludzi na bioróżnorodność klimat,który dotychczas traktowaliśmy po macoszemu"dodaje naukowiec.Jak zauważa dr Chylarecki,wyniki analiz wcale nie oznaczają,że trzeba zarzucić walkę o zachowanie cennych siedlisk,mokradeł czy starych lasów."Ale okazuje się,że to nie wystarczy.Możemy zachować siedliska,ale ptaki i tak znikną,bo nie będzie im odpowiadał klimat.Dlatego planując ochronę siedlisk należy brać pod uwagę przyszłe zmiany klimatu i związane z tym zmiany siedlisk.Np.las,który 20 lat temu był dobrym siedliskiem lęgowym dla gila,po kolejnych 30 latach nie będzie taki sam,tylko również z powodów klimatycznych przebuduje swój skład gatunkowy i przestanie odpowiadać gilowi"mówi dr Chylarecki.
Pytanie o Puszczę
Zaznacza,że z podobnym problemem mamy dziś do czynienia przy rozważaniach o przyszłości Puszczy Białowieskiej."Trwają dyskusje,czy ma ona zostać taka sama,jak była,czy się ma przebudowywać w obliczu zmian klimatu.Leśnikom ciężko jednak przyjąć do wiadomości,że skoro zmienia się klimat,to będzie się zmieniał również skład gatunkowy drzewostanu.Tak samo jest z ptakami:będą się one zmieniać w ślad za zmianami drzewostanów i klimatu"mówi.Według naukowca osiągnięcie sukcesu w ochronie przyrody okazuje się być daleko trudniejsze,niż sądziliśmy:"Nie wystarczy chronić siedliska.Musimy coś zrobić ze zmianami klimatu;po prostu od tego nie uciekniemy".

28 sty 2018

Odkrycie w Strefie Gazy.Ruiny starożytnej świątyni z czasów Bizancjum

W stolicy palestyńskiej Strefy Gazy odkryto ruiny starożytnej budowli,prawdopodobnie kościoła sprzed 1500 lat informuje serwis internetowy Vancouver24Hours.Odkrycia dokonano podczas prac budowlanych,prowadzonych w starej części miasta Gaza,w pobliżu bazyliki św.Porfiriusza z Gazy z V wieku oraz Wielkiego Meczetu w Gazie z XIII wieku.Budowniczy nowego centrum handlowego odkryli na stanowisku starożytne kolumny i wezwali na miejsce archeologów.Jak poinformował Jamal Abu Rida z ministerstwa starożytności Autonomii Palestyńskiej,jak dotąd wydobyto 15 kamiennych fragmentów starożytnej budowli,w tym fragmenty kolumn o ozdobnych głowicach w architektonicznym porządku korynckim,a także kamienny blok z fundamentów budowli,z wyrytym greckim symbolem odnoszącym się do Chrystusa.Według naukowców,ruiny pochodzą prawdopodobnie sprzed ok.1500 lat,z okresu I połowa V w.-II połowa VII w.a budowla była bizantyńskim kościołem lub bazyliką.Po zniszczeniu pogańskich świątyń pod koniec IV wieku,w Gazie wzniesiono wiele chrześcijańskich budowli o charakterze religijnym,aż do zdobycia miasta w 637 r.przez Arabów.Większość mieszkańców Gazy stała się wówczas muzułmanami,a chrześcijańskie budowle zostały opuszczone.Odkryte stanowisko znajduje się na placu budowy o powierzchni 2000 metrów kwadratowych i ma głębokość 10 metrów,a na jego obszarze mogą znajdować się rozmaite pozostałości z różnych okresów historycznych.Zdaniem Abu Ridy,szczegółowe zbadanie stanowiska oraz wydobycie i zbadanie wszystkich artefaktów wymagałoby udziału setek pracowników i kosztowałoby olbrzymie kwoty pieniędzy,które są poza zasięgiem ministerstwa starożytności Autonomii Palestyńskiej.W swojej długiej historii Gaza była ważnym ośrodkiem handlowym dla starożytnych Egipcjan i Filistynów,a później dla Rzymian i krzyżowców.W mieście znajduje się też wiele ruin z okresu hellenistycznego oraz okresu osmańskiego.
 

Serce świni w człowieku?Na razie wszczepiono je pawianowi.Działało 2 lata

Przeszczepione pawianowi świńskie serce funkcjonowało przez ponad dwa lata informuje pismo“Nature Communications”.Przeszczepy międzygatunkowe(ksenoprzeszczepy)powodują bardzo silną,prowadzącą do odrzucenia narządu reakcję układu odpornościowego.Amerykańsko-niemiecki zespół specjalistów rozwiązał ten problem,łącząc modyfikację genetyczną z podawaniem przeciwciał i leków immunosupresyjnych.Zespół doktora Muhammada Mohiuddina,z National Heart,Lung and Blood Institute w Maryland wykorzystał wcześniej stworzoną linię świń-dawców z trzema modyfikacjami genetycznymi,zwiększającymi tolerancję immunologiczną ze strony biorcy.Świńskie serca przeszczepiono pięciu pawianom udało się uniknąć odrzucenia przeszczepów średnio przez 298 dni,jednak maksymalny czas przeżycia przeszczepu sięgnął 945 dni(ponad dwa i pół roku).Wcześniejsze rekordowe wyniki tego samego zespołu to odpowiednio 180 i 500 dni.Serca nie zastąpiły własnych serc małp jednak działały,podłączone do wielkich naczyń w jamie brzusznej.To wypróbowane rozwiązanie pozwalało skupić się na badaniu ewentualnych objawów odrzucenia.Kolejnym krokiem ma być zastąpienie serca pawiana sercem świni.
Po co takie badania?
Autorzy badań mają nadzieję,że w przyszłości zwierzęce serca będzie można przeszczepiać ludziom.Z braku odpowiedniego dawcy co roku umierają tysiące osób oczekujących na przeszczepy narządów.Początkowo naukowcy uważali,że ze względu na genetyczne pokrewieństwo najlepsze do przeszczepiania ludziom będą narządy małp naczelnych.Jednak takich małp jest zbyt mało,rosną i dojrzewają powoli,a niektóre ich gatunki(na przykład szympansy)są zagrożone.Ponadto genetyczne pokrewieństwo zwiększa ryzyko wystąpienia u ludzi zakażeń odzwierzęcych i pojawiają się wątpliwości natury etycznej.Świnie mają serca anatomicznie podobne do ludzkich i prawdopodobieństwo zakażenia jest mniejsze,są też łatwo dostępne i rosną szybko.
 

Cukier w kosmosie,czyli czy życie przyleciało do Nas na meteorycie?To bardzo możliwe

Naukowcy w warunkach symulujących przestrzeń kosmiczną otrzymali cukier ryboza.To jeden z podstawowych składników do tworzenia łańcuchów DNA i RNA.czy to oznacza,że mógł go na ziemię przynieść meteoryt?Możliwe. Podczas symulacji warunków panujących w fazie formowania się Układu Słonecznego powstał prosty cukier,ryboza informuje„Science”.Eksperyment został przeprowadzony w komorze próżniowej.Naukowcy z zespołu dr Cornelii Meinert z Université Nice Sophia Antipolis umieścili w komorze mieszaninę metanolu i amoniaku z wodą,po czym poddali działaniu ultrafioletu.W lodzie osadzającym się na powierzchni chłodzonej do temperatury minus 195 stopni Celsjusza pojawiły się oprócz aminokwasów,alkoholi czy aldehydów znaczące ilości prostego cukru,rybozy.To zapewne nie pierwszy przypadek uzyskania takiego cukru podczas doświadczeń w„kosmicznych”warunkach,jednak podczas wcześniejszych eksperymentów mógł on pozostać niezauważony.Francuscy badacze posłużyli się metodą znaną jako wielowymiarowa chromatografia gazowa,która pozwoliła wykryć rybozę.Rezultat sugeruje,że podobne zjawiska mogą zachodzić w lodzie kondensującym na kosmicznym pyle i kometach w pobliżu młodych gwiazd.Ryboza jest cukrem niezbędnym do powstania zarówno RNA,jak i DNA.Jak wyjaśniła BBC dr Meinert,powstawanie substancji organicznych w warunkach typowych dla okolic młodych gwiazd może wskazywać na powszechniejsze niż przypuszczano występowanie życia we Wszechświecie.Badanie próbki pobranej przez lądownik Philae z komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko podczas misji sondy Rosetta w roku 2014 wykazało obecność według słów naukowców„zamrożonej pierwotnej zupy”,zawierającej prekursory aminokwasów i cukrów.Aminokwasy,podstawowy budulec białek,wykrywano także w meteorytach.
 

Mózg pod wpływem LSD działa lepiej?Brytyjscy naukowcy to sprawdzili

Badacze po raz pierwszy zarejestrowali obrazy mózgu poddanego działaniu LSD informuje pismo„PNAS”.Choć LSD zsyntetyzowano w roku 1938,a w latach 60 XX wieku był wśród hipisów równie popularny jak marihuana,dopiero teraz naukowcy uzyskali obrazy mózgu będącego pod wpływem tej psychoaktywnej substancji.Intensywne badania LSD w latach 50 i 60 ujawniły jego potencjał między innymi w leczeniu zaburzeń nastroju i uzależnień.Jednak dalsze prace powstrzymało zdelegalizowanie tej substancji.Odkrywca dietyloamidu kwasu D-lizergowego czyli LSD,szwajcarski chemik Albert Hofmann przypadkowo przyjął dawkę tej substancji,dzięki czemu odkrył jej niezwykły wpływ na świadomość.Doszło do„rozpuszczenia ego”czuł się oddzielony od samego siebie.Choć także inne środki psychoaktywne działają na świadomość,LSD ma szczególną aktywność.
Dlaczego LSD działa właśnie w ten sposób?
Badanie metodami medycyny obrazowej zaburzeń świadomości może pomóc w wyjaśnieniu jej neurologicznego podłoża.Eksperymenty z LSD przeprowadził Robin Carhart-Harris z Imperial College w Londynie.W ciągu dwóch dni 20 ochotnikom podawano placebo lub 75 mikrogramów LSD.Zarówno po placebo,jak i po LSD mózg ochotnika badany był trzema różnymi metodami,co pozwalało otrzymać pełny obraz jego aktywności zarówno pod wpływem LSD,jak i bez.Badanie rezonansem magnetycznym(MRI)wykazało,że LSD pogarszało koordynację aktywności mózgu w regionach odpowiedzialnych za tak zwany domyślny tryb sieci(default mode network).Nasilenie tego efektu wykazywało korelację ze zgłaszanym przez uczestników stopniem„rozpuszczenia ego”.Sugeruje to,że struktury związane z„domyślnym trybem sieci”odpowiadają także za świadomość.Kolejna metoda obrazowania magnetoencefalografia(MEG)wykazała osłabienie rytmu fal mózgowych alfa pod wpływem LSD także i ten efekt korelował z„rozpuszczeniem ego”.Rytmy alfa są silniejsze u ludzi niż u zwierząt Carhart-Harris uważa,że może to mieć związek z wyższym poziomem świadomości cechującym ludzi.
Co się dzieje z mózgiem?
Pod wpływem LSD mózg działa także w sposób bardziej zunifikowany,wykazując nasiloną komunikację pomiędzy regionami, tóre normalnie pracują oddzielnie.Jak wyjaśnia Carhart-Harris,mózg pracuje w prostszy sposób.Wyniki badań wyjaśniają częściowo występujące po LSD halucynacje,które przypominają sny.W normalnych warunkach kora wzrokowa komunikuje się głównie z innymi obszarami związanymi z procesem widzenia,natomiast po LSD także z wieloma innymi częściami mózgu.